Czytają

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktualizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktualizacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 sierpnia 2014

Jak się mają moje włosy - aktualizacja :)

Hej! 
Aż nie wierzę, że zabrałam się za pisanie! Przede mną 6-dniowy maraton w pracy, więc nie wiem jak będzie z moją obecnością tutaj, ale dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak mają się moje włosy od ostatniej ich aktualizacji (z grudnia! ale wstyd!) .


Przyznaję, że pielęgnacja opierała się przeważnie na umyciu i nałożeniu odżywki. I zabezpieczeniu końcówek. Zawsze suszone, baaaaardzo rzadko olejowane, wcierki wcierane "jak sobie przypomniałam", ogólnie przez zmianę otoczenia, zmienił się mój zapał do takich rzeczy. Plus fakt, że mieszkałam w akademiku, gdzie ograniczona przestrzeń bardzo mnie przed wszystkim hamowała. Teraz jest już lepiej, wyprowadzam się do mieszkania, będę miała więcej czasu i chęci -mogę bez problemu nałożyć olej i spacerować do kuchni czy łazienki, bez narażania się na tłum gapiów (jedna kuchnia na całe piętro, to jest to :) ). Zauważyłam, że ma to dla mnie duże znaczenie. Wolę czuć się swobodnie.

Przejdźmy do konkretów, czyli do zdjęcia.


Ostatnio włosy podcinałam w tamtym miesiącu i zrobiłam to sama. Może się wydawać, że lewa strona ma więcej włosia niż prawa, ale to kwestia rozczesania. Końcówki są w stanie dobrym, dość często się plączą. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam tak długie włosy. :)

W następnym poście przedstawię Wam aktualną pielęgnację twarzy i jej stan, jest się czym chwalić.
Pozdrawiam serdecznie,
Agata! :)

czwartek, 24 października 2013

Skóra po Sufrinie - aktualizacja po 5 miesiącach.

Witam. 
Zastój bloga zawdzięczam filozofii i logice, wybaczcie, to pożera tyle czasu, że siadam przy komputerze tylko po to, żeby wydrukować materiały. Ale to nieważne. Dzisiaj mam więcej czasu, więc nareszcie mogę pokazać Wam "aktualizację skórną" po 5 miesiącach zażywania Sufrinu.


Jak wspominałam przy wcześniejszej aktualizacji - przyjmowanie Sufrinu regularnie nie jest problemem, wchodzi w nawyk i czujemy potrzebę jego zażycia tak samo jakbyśmy byli głodni (a może to już małe uzależnienie? :) )
Teraz jak patrzę na zdjęcia z tamtej aktualizacji, to aż mi źle. Ale jestem szczęśliwa, bo jest progress i to widoczny.

 Brwi powoli dochodzą do siebie. W sumie to na nowo - było już całkiem czysto, a teraz widzę, że znów zmiany się nasilają. Winę za to ponosi zmiana wody (akademikowa jest najgorsza) oraz pogody - jest taka kapryśna, że skóra zaczyna wariować od tych zmian temperatur. Nie zmienia to faktu, że jest rzeczywiście lepiej.
Uszka za to leczą się tam gdzie powinny, zrobiła mi się też delikatna zmianka w małżowinie nad którą panuję - nie jest szkodliwa. Skóra staje się coraz bardziej delikatna, nie obsypuje się. Obawiałam się, że będę musiała pożegnać się z kolczykami, na całe szczęście tak się nie stało. Podoba mi się to.


Powinnam jeszcze porównać zmianę na nodze, którą pokazywałam przy poprzedniej aktualizacji - nie muszę. Ale wy musicie wiedzieć, że znikła całkowicie :)




A jak z resztą? Samopoczucie w normie. Chociaż zdarzają się napady nieopanowanej złości. Odnoszę też wrażenie, że skóra jest lepiej ujędrniona i nie jest aż tak sucha. Balsamów używam raz na jakiś czas (jak sobie przypomnę, mój błąd) jednak mimo to jest bardzo przyjemnie. Cieszy mnie to, bo zawsze skóra sypała się wręcz, szczególnie z nóg.
Włosy rosną tak jak powinny, za to zarosły mi zakola. Któregoś dnia pokażę Wam jak to teraz ładnie wygląda. Zmiany na głowie pojawiają się i znikają, czyli tak jak zwykle, może za jakiś czas znikną w całości i nie będę musiała się martwić, że coś mi spadnie z głowy.

Apetyt przed i po tabletkach w normie, brak 'odbijania się'  nieprzyjemnym smakiem oleju, brak rewolucji żołądkowych. Wszystko jest tak jak być powinno. A tabletki systematycznie znikają z opakowań.

Jestem dumna. I może faktycznie kuracja już trochę trwa, jednak warto - łuszczyca nie jest chorobą która odejdzie ot tak na pstryknięcie palcami. Dla mnie jest ogromnym szokiem, że cokolwiek się ruszyło po samych tabletkach.

Odsyłam Was do strony producenta, którą warto się zainteresować.

Pozdrawiam serdecznie i do następnego,
Agata :)

środa, 24 lipca 2013

Aktualizacja, pielęgnacja, nowości i wyniki konkursu :)

Witam wszystkich bardzo serdecznie,
Jestem wykończona, a na dodatek zbliżają się TE dni, więc nie jest najlepiej. Mało piszę, bo mam niesamowicie mało czasu - a to praca, a to ktoś mnie odwiedzi, a to spacerujemy i tak dalej. Postaram się być bardziej systematyczna teraz :)

Aktualizacji nie było, ale będzie teraz. Spóźniona... Ale to nic. Muszę się pochwalić, że nareszcie podcięłam włosy i to sporo, a moim osobistym fryzjerem była siostra. Jak na brak doświadczenia to wyszło jej całkiem dobrze.


Oczywiście perspektywa coraz dalsza, ale po kreskach wszystko widać. Do lipca mocno podrosły ( a do tego prawa strona niesamowicie się pozwijała :) ), a po podcięciu są krótsze o jakieś 5cm. Jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza. Przechodziły ostatnio bardzo ciężki okres, dużo stresów, a do tego odkryłam, że szampon GP okropnie je przesusza. Skórę trzyma w ryzach, ale włosy od nadmiaru ziół były bardzo wysuszone. Teraz do mycia służy mi Emulsja do higieny intymnej od Białego Jelenia. Powiem Wam, że tak miękkich włosów nie miałam od bardzo długiego czasu.
Na skalp jako odżywka pobudzająca do wzrostu ląduje Odżywka z Farmony z Żeń Szeniem. Cholera jest bardzo ciężka i trzeba ją dokładnie wypłukać, bo źle to później wygląda :D Ale włosy pozostawia przyjemne i gładkie, odrobinę puszyste. Wcierki niestety nie posiadam żadnej i dopóki nie unormuje się stan mojego portfela to szybko nie będę miała. Za to jest kozieradka, za którą się od dzisiaj wezmę. I jeszcze w planach jest skrzypokrzywa - tak, zmotywuję się!
Nadal przyjmuję Sufrin o którym ostatnio pisałam. Nawyk to nawyk, aktualnie w drodze są kolejne opakowania.

W nowościach znalazły się też kosmetyki z DSMineral


Maska do włosów z Masłem Shea, pachnie niesamowicie. Dzisiaj się z nią poznam bliżej :)
Krem wspomagający leczenie blizn i (przede wszystkim!) łuszczycy.
Mydełko z dodatkiem błota z Morza Martwego - wszystko mnie ostatnio uczula i ciągle się drapię, mam nadzieję, że takie mydełko będzie współpracować z moją skórą.
I ostatnie największe na zdjęciu - Błoto naturalne z morza martwego. Będę używała jako maski, jako kuracje, a nawet na włosy. Uwielbiam błotko. Z pewnością po czasie napiszę o nim więcej. A cena za 500ml. nie jest wcale jakaś ogromna, co tylko zachęca do zakupu tego cuda.


I teraz najważniejsze i cholernie spóźnione wyniki konkursu urodzinowego. Przedłużyłam termin i zgłoszeń było więcej. Niestety niektórzy olali jeden punkt regulaminu i mimo tego, że odpowiedzi były świetne, to nie mogłam ich uhonorować. Zatem wygląda to tak:

1 nagroda: Joanna S.
2 nagroda Agnieszka K.
3 nagroda Anastazjiiia jestem

Maile już wysłałam, gratuluję. Teraz czekam na wiadomości zwrotne i robimy zamówienie :)


Ostatnio była u mnie przyjaciółka, przyjechała na weekend. Spędziłyśmy świetnie czas na Wawelu, nad Wisłą, a nawet w Ikei :D Pozwiedzałyśmy okoliczne place zabaw. Tego mi brakowało. Tyle pozytywnej energii od jednego człowieczka, coś pięknego. Tęsknię Olu :3


(i wystylizowałam się tutaj na żel lniany. Pofalowałam się delikatnie i miałam świetną objętość, będę to robiła częściej).


Pozdrawiam Was serdecznie i zostawiam z Arktycznymi Małpami. Oraz coverem AM po polsku, w którym jestem zauroczona :)



Agata :)

poniedziałek, 15 lipca 2013

Sufrin ponownie, czyli jak to wygląda po 2,5 miesiąca.

Witajcie!
Dzisiaj post z serii tych zapowiedzianych miesiąc temu, a które pojawiają się dopiero teraz. Ciężko mi się przestawić, czasu na bloga nie mam. Zdecydowanie lepiej ogląda mi się seriale i w ten sposób odpoczywa po pracy. Zresztą pisanie bloga to powinna być przyjemność, a nie obowiązek, i tak właśnie do tego podchodzę.

Skoro już mowa o zapowiedzianym poście... pamiętacie co na temat Sufrinu pisałam TUTAJ? Przyjmuję te magiczne tabletki już ponad 2 miesiące i zauważyłam kilka zmian.

Przyjmowanie tabletek 3x dziennie szybko wchodzi w nawyk. Po przypadkowym opuszczeniu jednej tabletki czułam, że czegoś nie zrobiłam, coś było nie tak :) Na całe szczęście uzupełniałam szybko braki.

Często w recenzjach czytałam, że uciążliwe było nieprzyjemne 'odbijanie się' po tabletkach. Na całe szczęście nie doświadczyłam tego, a przynajmniej nie na długo. Wystarczyło tylko popić większą ilością wody i naprawdę dopilnować zalecany 30 minut później posiłek.



Ale przejdźmy do tego, na co najbardziej miał działać Sufrin - łuszczyca. Jak wspominałam kiedyś - zrobiłam zdjęcia w dniu w którym rozpoczęłam kurację i zrobiłam zdjęcia teraz. Mam nadzieję, że Was nie przerażą, ani nie obrzydzą. Jeżeli macie do tego tendencję to nie oglądajcie :)


Tak to wyglądało w maju. Na zdjęciach po kolei zmiana na piszczelu, ucho i brew. Najlepiej z tego wszystkiego wypada brew - to dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że to z nią użeram się najdłużej. Najgorzej było z uszkami. Zastanawiałam się nad wyciągnięciem kolczyków, jednak strasznie mi szkoda ;c uszy zawsze chowam pod włosami, tzn prawie zawsze - kiedy mają lepszy dzień, spinam włosy. Mam gdzieś co powiedzą ludzie :)



Widać zmiany? Jedynie skóra nóg jest bardzo wysuszona. Być może to od zmiany zamieszkania, a co za tym idzie - od zmiany wody. Aktualnie traktuję ją Lotionem z Babydream. Efekt nawilżonej skóry utrzymuje się niestety bardzo krótko. Skóra chłonie ile może. Jednak zmiana już delikatnie zeszła. 

Po ponad miesiącu przyjmowania, moja skóra rozpoczęła oczyszczanie. Jak nigdy w życiu, na twarzy pojawiły się niewielkie wypryski. Zaobserwowałam takie zmiany również na ramionach. To była dla mnie tragedia, bo prócz Ł. nic innego się mnie nigdy nie przyczepiało.A tu takie coś. 

Zauważyłam też, że moje paznokcie stały się naprawdę twarde. BARDZO twarde. Nie kruszą się, nie łamią, nie pękają (co najważniejsze). Mogę bez problemu je zapuścić i cieszyć się ich zgrabnością. Włosy rosną chyba tak samo, chociaż przy aktualizacji same to ocenicie. 

Co do samopoczucia - jest lepsze. Lekko mi się myśli, czuję się pozytywniej. Trochę zmieniło się moje podejście do świata. Nie wiem czy tabletki mają coś z tym wspólnego, ale w ulotce było napisane, że również takie efekty daje przyjmowanie Sufrinu :)

Wybaczcie chaotyczność postu, ciężko mi się na czymkolwiek skupić.
Dzisiaj do 24:00 macie jeszcze czas żeby zgłosić się do urodzinowego konkursu . Jest o co walczyć :)


Mam jeszcze do Was prośbę. Jeżeli możecie polubcie mój komentarz pod TYM postem. Postanowiłam zawalczyć o tablet, bo konkurencja jest naprawdę mała.

Pozdrawiam Was serdecznie, 
Agata :)

LinkWithin

.linkwithin_inner { margin: 0 auto !important; } Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...