Znalazłam chwilę czasu w tym przedmaturalnym rozgardiaszu, żeby napisać post o masce, którą pokochałam całym sercem i włosami :) Myślę, że macie podobne odczucia względem niej, bo jest naprawdę genialna.
Maska została stworzona do przyspieszenia porostu włosów. Pod tym względem niestety jej nie przetestowałam - miałam jej za mało. Wiecie jak to jest, tu się komuś odleje, tam się da spróbować i znika. Z racji tego nakładałam jej niewielkie ilości na długość.
Konsystencje ma naprawdę nieprzyjemną, to chyba jeden z jej głównych minusów. Bardzo źle mi się pracuje z kosmetykami do włosów tego typu. Zamiast ładnie oblepiać włos, to lubiła spływać i płynąć po szyi, mimo tego, że włosy były bardzo dokładnie odsączone z wody. Z czasem zaczęłam ją mieszać z innymi maskami, gęstszymi. I tu już było dobrze

Jednak uwielbiam ją nakładać solo. Na moich w pełni naturalnych włosach zdziałała niesamowite cuda. Po zmyciu były bardzo dobrze nawilżone, niesamowicie sypkie i w ogóle nie były zestrączkowane. Dosłownie idealnie domknięte, nawilżone i błyszczące.
Błysk był tak zauważalny, że czasem zbierałam pytania, czego używałam, że tak dobrze odbija się od nich światło i są takie piękne.
Z tych względów jest to (aktualnie) mój nr 1.
Składowo maska jest bardzo przyjazna, znajdziemy sporo ekstraktów, które właśnie powinny działać na porost włosów. Jeżeli Wam przyspieszyła - dajcie znać. Przy następnym zamówieniu z pewnością znajdzie się i w moim koszyku. Wtedy wypróbuję jej właściwości na porost.
Teraz zaczynam przygodę z kilkoma nowymi kosmetykami, pokażę je Wam przy następnym poście.
Miałyście? Jak się sprawdziła?
Pozdrawiam,
Agata :)

