Czytają

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olej. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lutego 2013

Włosomaniactwo a łuszczyca (2) - aktualizacja.

Cześć!
Z pewnością pamiętacie mój post o łuszczycy i włosomaniactwie- z tego co widzę po statystykach, cieszy się on dużą popularnością. Minęło już trochę czasu od jego publikacji, więc nadszedł moment na aktualizację.
Pisząc go, nie przetestowałam naprawdę sporej liczby kosmetyków i nie do końca potrafiłam określić, jaki wpływ mają niektóre substancje na skórę głowy.
Jednak czego się nie robi dla ludzi, którzy szukają swojej szansy. Chcesz zapuszczać włosy? No niestety - próbuj.

Od kwietnia 2012, kiedy wpadłam w szał kosmetyków i wcierek i wszystkiego co możliwe, na mojej głowie utworzyła się Sahara, było naprawdę bardzo ciężko zatrzymać suszę na głowie. Pojawiło się niesamowite swędzenie, a złuszczona skóra sypała się podobnie jak łupież. Niekomfortowo prawda? I wielokrotnie wspominałam, że zamiast szukać rozwiązań, to pchałam się w tematy włosowe, gdyż koniecznie chciałam je zapuścić. Błąd.


Podstawą w pielęgnacji dotkniętej łuszczycą skóry głowy jest szampon. I jeżeli trafimy na naprawdę dobry szampon, to nie musimy się obawiać skutków ubocznych wcierek, czy innych kosmetyków.



Moich numerów jeden jest kilka- oto te najważniejsze, które z czystym sercem mogę polecić.
1. Green Pharmacy - Z cykiem i dziegieciem brzozowym - GP odwaliło kawał dobrej roboty wypuszczając na rynek ten szampon, jestem pod niesamowitym wrażeniem, że kosmetyk kosztujący niecałe 10zł. poradził sobie z tak zaawansowaną chorobą. 

2. Fitomed - do włosów suchych i normalnych - kolejny dobry, jednak jego poleciłabym jako podtrzymywacz efektów. Wiem, że działa, bo widzę, że to co się pojawia, to zaraz i znika, jednak nie jestem pewna, czy poradziłby sobie z tak zaawansowaną chorobą.

3. Pharmaceris H-Purin - są dwie wersje - mętna niebieska i przezroczyście niebieska. Posiadałam tą mętniejszą i byłam zadowolona. Niestety szampon lubi się przyzwyczajać i po pewnym czasie przestaje działać.


Odżywki, które bez większych rozczarowań nakładałam na skalp ( a które miały za zadanie np. hamować wypadanie):



1. Green Pharmacy - balsam z olejkiem łopianowym - odżywka zapobiegająca wypadaniu. Jak wspominałam przy recenzji - nie rozumiem jak ma działać na wypadanie, skoro producent nie zaleca stosowania na skalp. Całe szczęście nie posłuchałam producenta i dobre 1,5 miesiąca przy każdym myciu aplikowałam odżywkę na skalp. Czułam ukojenie i przede wszystkim widoczne były efekty. A do tego zero strupków, czy zmian chorobowych. 

2. SULPHUR Zdrój - Mineralna odżywka zdrojowa - pierwsza z używanych przeze mnie odżywek na skalp, od której czegoś wymagałam. Pomogła mi w zwalczeniu łuszczycy i efekt utrzymywał się naprawdę spory okres czasu. Kosztuje około 14zł, ale jest naprawdę wydajna i przyjemna. Muszę koniecznie ją sobie sprawić.

3. Seboradin - balsam z Żeń Szeniem - obawiałam się go. Kiedyś miałam szampon z tej serii, gdyż napisane było, że łagodny, idealny dla łuszczyków. Przeliczyłam się i tak uraz został. Ale otrzymałam sporą odlewkę od siostry, którą aplikowałam tylko na skalp -  podrosły mi włosy, ale nie ucierpiała skóra głowy. 



Nieodłączny element każdej pielęgnacji - maski. Zwykle mają działanie regenerujące, jednak niektóre mają za zadanie wspomóc porost, czy zadziałać przeciwłupieżowo. W takim przypadku często lądują na skalp, ale to nic! 



1. Kallos Latte - niezwykle delikatna maska, która doskonale pielęgnuje skórę głowy.
2. Maski BioVax - miałam kilka próbek i byłam niesamowicie zadowolona- nie było żadnych podrażnień, skóra nie krzyczała ze ściągnięcia, a wręcz przeciwnie - była ukojona.
3. Maski Bingo Spa - działają podobnie jak BioVaxy, są przyjemne i zdecydowanie tańsze.
4. Maska Drożdżowa Receptur Babci Agafii - nic lepiej nie działa na skalp, niż porcja rosyjskich smakołyków. Skóra jest odprężona, nawilżona i zdezynfekowana. Polubiłam się z tą maską... tylko dlaczego jest tak niewydajna :(



I oczywiście najważniejsze - bo cóż by włosomaniaczka bez wcierek poczęła.



1. Toniki z Serii Babuszki Agafii - co prawda miałam tylko wersję wzmacniającą, jednak porównując składy, to jestem pewna, że reszta serii nie zaszkodzi. Wspaniała jako produkt nawilżający. 
2. Farmona - Jantar- wszyscy chyba znają ten produkt. Odkrycie każdej włosomaniaczki. Jeżeli nie działa na porost, to genialnie nawilża i łagodzi podrażnienia skóry głowy. 
3. Joanna Rzepa - kuracja wzmacniająca - uwaga! Posiada alkohol w składzie, więc trzeba z nią uważać. Chociaż mi osobiście zrobiła więcej dobrego, niż złego. Dzięki idealnemu szamponowi, wcierka nie była w stanie narobić bidy na głowie. Za to nabawiłam się chmury baby hair.
4. BioVax Med - żel stymulujący odrastanie włosów- kolejna wcierka na alkoholu. Jeżeli czytaliście moją recenzję, która pojawiła się dawno temu, to wiecie, że przyprawiła moją skórę o skorupę. Teraz stosuję ją z odpowiednim szamponem i nie ma żadnych śladów po łuszczycy. 



Warto też wzbogacić swoją pielęgnację w olejowanie oraz płukanie włosów

Jeżeli obawiamy się podrażnień, to możemy ominąć skalp przy nakładaniu olei. Ja już zrezygnowałam z tego całkowicie, gdyż obawiam się ponownego zapchania mieszków i w konsekwencji wypadania włosów. Jednak jeżeli Was to nie martwi, bądź planujecie nakładać na krótki okres czasu, to polecam wystrzegać się oleju kokosowego, oraz oliwy z oliwek (przypomnijcie mi czy jeszcze któregoś...), gdyż zamiast działać pozytywnie, może sprawić naszej łuszczącej się skórze wiele niedobrego. Najprzyjemniejszy będzie olej ze słodkich migdałów oraz rycynowy (a najlepiej oba zmieszane ze sobą). Migdałowy jest genialnym emolientem (a my tego potrzebujemy), a rycynowy wykazuje właściwości oczyszczające, bakteriobójcze i przeciwzapalne. 

Płukanki nie są najważniejszym elementem pielęgnacji, jednak wiele ziół wykazuje działanie bakteriobójcze i przeciwzapalne. Dodatkowo możemy wzmocnić kolor naszych kłaczków, nadać mu refleksów, czy delikatnie rozjaśnić. Polecam : hibiskus, rumianek, szałwię, pokrzywę, łopian.
Należy pamiętać, że w zależności od koloru włosów, niektórych ziół nie powinno się stosować. Warto też przed wykonaniem płukanki nałożyć na włosy treściwą odżywkę, gdyż zioła wysuszają.



Post pisałam w oparciu o moje własne doświadczenia. Wiem, że kosmetyków dobrych dla łuszczyków jest więcej, jeżeli takie znacie - koniecznie dajcie znać w komentarzu! Przede mną jeszcze długa droga w odkrywaniu wspaniałych specyfików.

Mam nadzieję, że post będzie pomocny, w razie jakichkolwiek pytań piszcie :)

Pozdrawiam Serdecznie,
Agata!

czwartek, 17 stycznia 2013

Po rosyjsku- olejek łopianowy z kiełkami pszenicy i jojoba.

 Witajcie! 
Wybaczcie moją długą nieobecność, byłam zawalona codziennością.
Jak zauważyłyście - zmieniłam wygląd. Wcześniejszy za mocno męczył mi oczy. 

Napiszę Wam dzisiaj kilka słów o aktualnie moim ulubionym oleju - Łopianowy z dodatkiem oleju z kiełków pszenicy i jojoby. Po pierwszym zmyciu byłam w nim już zakochana... 



Olejek znajduje się w buteleczce mieszczącej 150 ml. Swoją drogą opakowanie godne odżywki do włosów. Może lejek nie jest tak koszmarny jak w przypadku olejków GP, ale niewiele mu brakuje. 


Z tej dziury, bo dziurką tego nie nazwę, zawsze wylewa się za dużo. 
(a może robię to nieumiejętnie? :) )


Olejek pachnie... no dla mnie jak szampon dla psów. Byłam naprawdę zniesmaczona. Z czasem przyzwyczaiłam się do niego i teraz jest mi obojętny. Całe szczęście ;) 

Ale to co robi z moimi włosami przechodzi najśmielsze oczekiwania. 
Jest niesamowicie delikatny i praktycznie niewyczuwalny na włosach. lejące, błyszczące, delikatne, miękkie i dłużej utrzymują świeżość. Idealnie nawilżał po przeproteinowaniu. 
Nakładany na skalp koi i łagodzi zaczerwienienia i swędzenie, nie ściąga skóry.
Przy olejowaniu na odżywkę (stosowałam z maską drożdżową na samą długość) działał jeszcze większe cuda- włosy były tak wygładzone, zmiękczone i delikatne, że miałam ochotę je głaskać godzinami.
Nie mam pewności co do jego działania na wypadanie, gdyż wraz z nim stosowałam kilka kosmetyków walczących z wypadaniem, ale jestem pewna, że nie zaszkodził. 


Jest niesamowicie wydajny, z łatwością rozprowadza się po włosach.
Zmywalny nawet samą odżywką, co jest jego wielkim plusem. 


skład


W jego stronę zawsze będę puszczała oczko i myślę, że zostanie ze mną na dłużej.
W dodatku kosztuje śmieszne 13zł na kalina-sklep.pl


Używałyście?
Jak Wrażenia?

Pozdrawiam, 
Agata






niedziela, 30 września 2012

Włosowe plany na październik.

włoski po masce z lnu, trochę światło źle się odbija :)

Witam, witam! 
Wrzesień ( TAKI był plan) minął bardzo szybko, nawet się nie skupiłam tak bardzo na włosach jak w sierpniu, czasu było dużo i nie skupiałam się tak bardzo na stresach związanych ze szkołą/maturą, czy (OH GOD WHY!?) ze studniówką. Z kondycji jednak jestem zadowolona, jesień mi sprzyja.

W tym miesiącu stawiam na minimalizm. Od 3 tygodni koszmarnie lecą mi włosy, możliwe, że to przez zmianę pogody. Przegrzany skalp się teraz regeneruje i przyzwyczaja do coraz to chłodniejszych klimatów. Mam nadzieję, że nie stracę większości włosów, bo to byłby koszmar.

A więc tak...
(wstyd mi za zdjęcia, ale NIE CHCE MI SIĘ i światło słabe, więc będą takie)


MYCIE:


czyli tak jak we wrześniu
*Zdrój na skalp,
*Isana z babassu na długość (nie ubolewam nad jej wycofaniem, kompletnie mi nie pasuje, idzie do dna)

ODŻYWKOWANIE:


* do łask powraca AVALON Organics z Biotyną, będzie kładziony tylko na skalp na kilka minut,

OLEJOWANIE:


*Alterra Limonkowa,
*Alterra Papaya,

Olejować będę tylko długość, rycyna bardzo obciążyła moje włosy w tym miesiącu, mimo tego, że mieszana była z innymi. 

Na skalp lądować będzie: 


*Hair Fertilizer, jako wcierka 2x w tygodniu,
*Scalp Scrub do oczyszczania (1x na 2 tygodnie),



*Jantar, jako ukojenie skóry głowy (codziennie),

MASKOWANIE: 


*Bingo Spa Masło Shea (denkuję),
* Kallos Latte,
* Odlewki masek,

Do ostatniego płukania raz na jakiś czas dodam octu jabłkowego i postaram się raz w tygodniu zrobić dłuższe 'SPA' z maską lnianą, bardzo się z nią polubiłam.

ah, kolory!


Ciągle będę piła skrzypokrzywę, dobrze mi idzie.
Do zabezpieczania końcówek (o którym zawsze zapominam, musi mi wejść w nawyk) będę stosowała olej kokosowy. 



Jak Wasze plany na nadchodzący miesiąc? 

_____________________________________

Mam dzisiaj wyjątkowo dobry humor, dlatego podrzucę Wam coś, co mnie dzisiaj prześladuje :)






niedziela, 2 września 2012

Włosowe plany na wrzesień.


Czołem dziewczyny! 
Pisałam ponad tydzień temu, musicie mi wybaczyć, ale tyle stresu co się nabawiłam przez tych kilka dni, to już dawno miałam. Odbiło się to na wadze i humorze, a przede wszystkim na wenie, bo próbowałam napisać kilka notek, albo chociaż recenzji, a spod palców wyskakiwały rozmaite pierdoły, tylko nie to co trzeba. 
Postanowiłam przeczekać, a dzisiaj przedstawiam plany na wrzesień
O dziwo plany sierpniowe, które przedstawiałam TU udało mi się zrealizować w 97%, bo kilku kosmetyków po prostu nie używałam. Z pielęgnacją możecie się zapoznać TU (swoją drogą przydałoby się zaktualizować, ale to wkrótce). 

Mycie skalpu:


- BioVax Med Stymulujący Szampon na odrastanie włosów,
- ZDRÓJ, Szampon leczniczy,

Mycie długości: 


- Isana z Babassu,
- Joanna Naturia - Miód i cytryna,
- Kallos Latte,

Olejowanie:


- Olej rycynowy mieszany ze słodkimi migdałami (na gorąco) na skalp, conajmniej 2x w tyg,
- Alterra Limonka i Oliwka ~ długość,
-Alterra Migdały i Papaja ~ długość,
- Babydream dla dzieci ~ długość,

Wcierka: 


- Organic Root Stimulator - Hair Fertilizer,

Suplementowanie :


Ten miesiąc piłam drożdże, najpierw 1/4 kostki, później 1/3. Ostatnio trafiałam na niedobre drożdże i zraziłam się. Fuj.
Wracam do CP oraz picia gotowanego naparu ze skrzypu i pokrzywy. Mam nadzieję, że będę systematyczna i efekty będzie się dało zobaczyć.



W następnej notce przedstawię Wam moje podsumowanie wraz ze zdjęciami. Nie mam zielonego pojęcia czy urosły, bo jak zwykle odłożyłam mierzenie na kiedy indziej. 

Trzymajcie kciuki!
Jak Wasze plany na pielęgnacje?



wtorek, 21 sierpnia 2012

Paczki, paczki.


A tam, niech się pochwalę ;) 

Wszystko ładnie pięknie, a kosmetyki same przybywają.

Od portalu Puellenova.pl otrzymałam Nawilżający płyn micelarny do oczyszczania i zmywania - Bioderma Hydrabio H2O oraz Nawilżający żel oczyszczający do twarzy Soraya. 
O obu produktach mam już swoje zdanie, jednak potrzebuję jeszcze odrobiny czasu, żeby je potwierdzić.
Zapraszam na forum  portalu, dopiero się rozwijamy, potrzebujemy lubiących dyskusję użytkowników ;) 



Od firmy Sudomax otrzymałam ich krem dla dzieci i dorosłych wraz z małymi próbeczkami i podpisanym własnoręcznie listem do mnie. Lubię takie podejście do sprawy. 
Wczoraj się poparzyłam i tu SudoMAX zaskarbił sobie moje zaufanie - po oparzeniu została tylko plamka, zero osocza, zero świądu. :)



_______________________________________________________________________

A to już moje wspaniałe zakupy, na które się pokusiłam, przy wizycie w Rossmanie, kiedy sie okazało, że Alterra nie powróci. A raczej jej oleje. 




Jest tyle rzeczy o których chciałabym napisać, jednak nie wiem od czego zacząć. 
Zajrzyjcie do zakładki - Testuję - i dajcie znać o czym chciałybyście poczytać.

Pozdrawiam ;)

p.s. dostałam info od siostry, że kupiła mi jeszcze jeden olejek Alterry, znalazła w Krakowie :) Podobno był jeszcze limonkowy.








piątek, 17 sierpnia 2012

Walczmy z Rossmanem. Ale czy to się uda?



Wybrałam się dzisiaj zrobić zapasy olejków, których faktycznie już nie ma.
W ciągu ostatnich dni obiło mi się o uszy, że kilka produktów ma być wycofanych z oferty Rossmanna, nie sądziłam, że producenci tak się nam odpłacą za litry kupowanych odżywek i olejków, bo w naszej włosowej społeczności, są to produkty pożądane. 
Oburzyłam się widząc TYLKO JEDNĄ odżywkę z granatem i maskę z tej samej serii. 
Balsam jest na promocji za 5.** pod plakietką CENA NA DO WIDZENIA, a miejsca na olejki świecą pustkami. 
Postanowiłam zrobić dochodzenie i przypuszczenia bloggerek zostały już potwierdzone nie tylko przez obsługę, do której było pisane ( co można zobaczyć w wątku na wiżażu [chociaż odpowiedź nie jest jakoś wyjątkowo satysfakcjonująca] ), ale i przez bezpośrednią obsługę Zamojskiego Rossmanna. 
Zgromadziłam wokół siebie dwie panie pracownice i wypytywałam. I rzeczywiście... 
"Olejków nie ma i nie będzie, przykro nam, na stanie jak widać nie ma ani jednego."



Szok dosłownie.
I tu moje pytanie -> Co z tej naszej petycji, skoro w Rossmanie wyraźnie widać, że połowa produktów ma cenę na do widzenia. Nie tylko olejki, ale kremy do rąk, kremy do twarzy, garniery itp. 
Wydaje mi się, że robią nas zwyczajnie w jajko i albo naprawdę nie zobaczymy tych cacek na półkach, albo zwrócą nam coś ze zdwojoną ceną, co nie będzie już nas tak cieszyło.

Jutro wybiorę się do jeszcze jednego Rossmanna, a już zdążyłam narobić zamieszania siostrom mieszkającym we Wrocławiu i Krakowie ;)

co o tym myślicie?

czwartek, 2 sierpnia 2012

Płukanka z łupin orzecha włoskiego + olej.

Cześć i czołem rodacy ;)

Korzystając dzisiaj z dnia wolnego wybrałam się do sadu i wg. podpowiedzi mamy nazbierałam orzechów włoskich. Mówiła, że jak była młoda i piękna to często oferowała swoim włosom płukankę z zielonych łupin i właśnie teraz na przełomie lipca/sierpnia jest najlepszy moment na ich zbieranie.
Nastawiłam się i zrobiłam jak trzeba.

Aby przygotować płukankę potrzebujemy łupin z 4-5 orzechów. Obieramy (bo tak łatwo to nie schodzi), najlepiej w rękawiczkach, gdyż orzech ładnie barwi palce. Obrane łupiny wrzucamy do garnuszka i zalewamy 3 szklankami wody. 
Gotujemy na wolnym ogniu min. 2 godziny
Wywar powinien być ciemny i pachnący orzechami. Mi to strasznie przypasowało. Mniam! 
Odcedzamy.
Odstawiamy do ostygnięcia i używamy do ostatniego płukania.

Ja dodatkowo włożyłam kilka liści orzecha, bo jeszcze są w miarę dobre. Za tydzień już bym się nie odważyła, będą za stare

Po wyschnięciu moje włosy wyglądały tak: 
bez flesza

z fleszem

kolor praktycznie się nie zmienił, a chyba podświadomie chciałam mieć bardziej kasztanowy kolor.
Eh, kobieta...

Postanowiłam też zrobić macerat z łupin. 
Zalałam łupiny z 5 orzechów olejem słonecznikowym i odstawiłam w ciemne miejsce.
Fajnie puszcza bąble :) 
Za dwa tygodnie wypróbujemy!



__________________________________________________________

Odebrałam też dzisiaj Jantar. To już druga buteleczka. Poprzednią siostra zgarnęła do Wrocławia. Niech jej służy.


Powiem Wam, że brakowało mi tego zapachu. Mru ;)




Spróbujecie orzeszków? 


P.S. 
Widziałyście to na kwejku? 


kto robi sobie taką krzywdę ? :<




środa, 1 sierpnia 2012

Plan na sierpień!


Hej!
Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale aparat się rozładował, więc pozostało mi robienie zdjęć kalkulatorem :) 
Lipiec nie był może leniwym miesiącem, ale z pewnością nie był miesiącem z którego mogę być zadowolona.  Fakt, że olejowałam włosy przed praktycznie każdym myciem jest dla mnie pocieszający, bo już czuję taką potrzebę. Kiedy idę myć włosy i są one zwyczajnie suche, to aż odechciewa mi się je myć. To dla mnie wielkie osiągnięcie, bo jestem z natury leniwa i zazwyczaj nie przywiązuję wagi do takich rzeczy. A tu proszę :)

Postanowiłam się zmobilizować i ustalić sobie jakieś zasady, plan, którego mogłabym się trzymać. I chyba zacznę to zapisywać gdzieś w zeszycie, bo to bardzo pomocne. 
I przydałoby się włożyć w to trochę więcej serca. Mam wakacje, a zamiast być bardziej konkretna i z okazji dużej ilości wolnego czasu dbać bardziej, to rozleniwiłam się okropnie. Zmienimy to (mam nadzieję;) )!

A więc...


Mycie i odżywkowanie:

1. Mycie skalpu przedstawionym wczoraj Zdrojem i BioVaxem Med, którego jeszcze nie otrzymałam (kwestia czasu),

2. Mycie włosów Garnierem Ultra Douxem - Olej Awokado i masło Karite, 

3. Odżywka na skalp - Avalon Organics z Biotyną,



Olejowanie:

1. Olej Kokosowy,
2. Olej Ze słodkich migdałów,
3. Olej rycynowy (koniecznie muszę zakupić kolejny!) 
4. Alterra Limonka i Oliwka,



Maski (zazwyczaj kładzione na olej jako emulgator):

1. Bingo Spa masło Shea i 5 alg,
2. Joanna Naturia Miód (doraźnie, jak najrzadziej, ale trzeba wykończyć)
3. Odlewki Bingo, Waxa, saszetki Biovaxa,


Dodatkowo:
*wcieranie Joanny Rzepki (przed olejowaniem na noc, po myciu)
*Jantar (codziennie)
* picie drożdży (!),
* płukanki, 

_________________________________________________


Z przykrością stwierdzam, że skończył się mój dziegciowy przyjaciel, którego jeszcze zrecenzuję na dniach.
Ubolewam.


Trzymajcie kciuki za moją pielęgnację, obym była pełna zapału jak dzisiaj ;)




sobota, 16 czerwca 2012

Zapowiedź włosowej historii + ostatnie koszykowe wpadki.

Cześć!
Od jakiegoś czasu obiecuję Paulinie, że nareszcie się za to zabiorę, ale wena przychodzi akurat wtedy, kiedy nie mam dostępu do komputera. Jednak niedługo przedstawię Wam pierwszą męską włosową historię na blogu Anwen. Tu pewnie też się pojawi, ale tam będzie większy zbyt :)
Ostatnio szperałam na doz.pl w poszukiwaniu w miarę delikatnego oleju, wolę szukać w internecie, bo chodzić to mi się niekoniecznie chce :)

Calcium Pantothenicum, od razu kupiłam 2 opakowania, wzięłam już dwie dawki po dwie tabletki. Planuję porcję rano i wieczorem, mam nadzieję, że coś to ruszy moje piórka.

Olej ze słodkich migdałów- po niewypale z kokosowym (teraz przeważnie służy do natłuszczania ciałka), szukałam czegoś delikatnego, łatwo zmywalnego, ale działającego. Planuję mieszać z podgrzanym rycynowym i nakładać na całą noc na włosy i skalp.


A to wina bloggerek i dziewczyn z klasy, na których paznokciach naprawdę można było zauważyć rezultaty! Mam okropne paznokcie, porosną, a później z dnia na dzień wszystkie się rozdwajają, są miękkie i nieprzyjemne, chropowate. Czas coś z tym zrobić. Jestem po 4 warstwie i widzę, że paznokcie zrobiły się przyjemnie różowiutkie:) 

 

Nie jestem faką psikadeł do włosów, takie kosmetyki to dla mnie obciążenie, więc po co. Ale muszę przyznać, że z GP warto zakupić sobie Eliksir. Fakt, że zawiera parabeny, ale jest bardzo nisko w składzie, więc można przymknąć oko. 
Po pierwszych 3 użyciach, mogę powiedzieć, że włosy nie narzekają, a i ich mycie nie jest częstsze niż co 2 dzień. Jednak żeby wyciągnąć jakieś wnioski potrzebuję czasu. 


Skończyłam ostatnio Mineralną Odżywkę Zdrojową SULPHUR, więc napiszę coś o niej, bo jest warta polecenia. 



LinkWithin

.linkwithin_inner { margin: 0 auto !important; } Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...