Czytają

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porost włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porost włosów. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Pielęgnacja włosów w grudniu + podsumowanie październik/listopad.

Witajcie!
Przybywam dzisiaj z kolejną aktualizacją włosową, jakość nie powala - brak aparatu zdecydowanie doskwiera. Zdjęcia niestety robię telefonem, ale najważniejsze, że jakiekolwiek są.
W listopadzie nie miałam okazji przyfocić włosów do aktualizacji, dzisiaj wspomogła mnie przyjaciółka, więc aktualizacje będą się już pojawiały jak wcześniej, czyli co miesiąc.


Na zdjęciu z października włosy są jeszcze mokre, przez co nie były skręcone. Dzisiejsze zdjęcie robione na wpół suchych włosach i jak widać już trochę powywijanych, jednak dolna warstwa uchowała sie jako-tako.

Przyrostu aż jeden pasek - podkreślam, że 11 listopada podcięłam sporo, około 3cm i zrobiłam na nowo grzywkę. Teraz grzywka sięga mi już ust, a dodatkowy pasek (czyli około 1,5cm) pokazują, że jednak coś się tam rusza :)
Pielęgnacja jest raczej monotonna - mycie szamponem Dermedic Emolient/Green Pharmacy z Cynkiem i Dziegieciem, odżywka na długość: Isana Profesjonalna do kręconych/DeBa do wszystkich rodzajów włosów, odżywka na skalp: Seboradin Regenerujący/Green Pharmacy z olejkiem łopianowym. Czasem używam maski DSMineral z błotem z Morza Martwego- przeważnie na skalp. Zabezpieczam Elixire Argan Oil. Wcierka: Joanna Rzepa (sporadycznie, gdyż skórę głowy mam niesamowicie wysuszoną).
Brak czasu nie pozwala mi na olejowanie włosów, robię to naprawdę rzadko. Od początku roku akademickiego miałam na włosach olej może ze 4x.

Za to dwa razy zdarzyło mi się pohennować włosy - raz rudym, a raz ciemnym brązem, jednak włosy zawsze po pewnym czasie wracają do swojego naturalnego koloru.

Na grudzień nie zaplanowałam nic specjalnego- chcę wykończyć wszystkie kosmetyki, które mi zalegają, odlewki, niedokończone maski/odżywki. Dopiero po skończeniu tych kosmetyków planuję zakupić sobie typowo rosyjski zestaw do pielęgnacji (bądź ukraiński, gdyż mam dojścia :D ).

Coraz częściej nawijam też włosy na papiloty, ładnie się trzymają nawet bez pianki i lakieru. Podoba mi się taka opcja :)

Macie może jakieś sprawdzone sposoby na szybkie nawilżenie skóry głowy?

Pozdrawiam,
Agata :)


wtorek, 14 maja 2013

Aktualności włosowe, pielęgnacyjne, odrobinę przemyśleń i sporo zdjęć.

Witam Was przeserdecznie,
przebrnęłam przez wszystkie pisemne matury, teraz tylko ustne i mogę spać spokojnie. Nasilony stres sprawił, że schudłam 2kg. a i stan włosów woła o pomstę do nieba. Jednak na maj przygotowałam specjalną pielęgnację, gdyż byłam pewna, że od stresu włoski będą wypadać garściami. Przezorny zawsze... ubezpieczony?


Zacznę od różnic w kolorze, które zauważam za każdym wyjściem z domu. Raz są jasnobrązowawe, a raz prawie czerwone. Pamiętacie jakie były przy aktualizacji płukankowej - złociste, rozpromienione. Teraz odrobinę mniej mi się to podoba.

pochmurno, bad hair day

słonecznie

Stan końcówek jest już naprawdę fatalny. Są bardzo suche i coraz więcej zauważam rozdwojeń. Zrobiły się też bardzo szorstkie, z łatwością się plączą. O cienkości nie wspomnę. Nie wygląda to ładnie. Po ostatniej maturze (obiecuję!), podetnę jakieś 3cm. Jak szaleć to na całego!



Zaplanowałam sobie na ten miesiąc po raz kolejny zmasowany atak na przyrost - działam zawsze na wszystkich frontach, przez co udało mi się (najwięcej) uzyskać 4cm w miesiąc. Liczę na ciąg dalszy dobrej passy, dlatego w maju zebrałam następującą armię: 


Do olejowania skalpu ( 2x w tygodniu na noc) - olej musztardowy. Słyszałam o nim naprawdę dużo dobrego, a do tego sam fakt, że jest z gorczycy, która ma pobudzające właściwości - no nie dało się go nie mieć.


Balsam na łopianowym propolisie - zamówiony na spółkę, tak więc mam swoje 300ml, które spokojnie wystarczą na 2 miesiące stosowania na sam skalp. Pachnie przyjemnie, wydaje się być wydajny, nic więcej póki co nie mogę napisać :) Zastanawiam się czy zadziała lepiej niż mój łopianowy ulubieniec z Green Pharmacy.



Tonik przeciw wypadaniu - miałam wersję wzmacniającą w której byłam zakochana. Teraz postanowiłam wypróbować jego brata, zapach jest odrobinę brzydszy niż poprzednika. Nie podrażnia. Stosuję po każdym myciu włosów.

Dodatkowo co jakiś czas nacieram przed myciem skalp naftą, zauważyłam, że włosy są od tego świetnie uniesione. Zawsze trzymam ją 15 wyznaczonych minut. 

Nadal stosuję płukanki - ostatnio zaczęłam kombinować z herbatką ziołową z biedronki: 


Sama w sobie jest bardzo smaczna, napar ma rudawy - w składzie same dobrości, które jak nie na kolor, to na cebulki może zadziałają :) Gotuję napar w 1l wody i wychodzi naprawdę mocny. Żeby nie przesuszyć włosów ciągłym ziółkowaniem ich, dodaję do płukanek aloes 10x zatężony, którego nareszcie się dorobiłam. 
Do zbiorów wpadł mi też macerat z kasztanów. Planuję zużyć go na twarz. 


I najlepsze co mogło mnie spotkać - WODA RÓŻANA. Nie wiem dlaczego wcześniej jej nie zdobyłam, jest genialna, świetnie działa na skórę, ujędrnia i rozświetla. Uwielbiam jej delikatny (niestety bardzo ulotny) zapach. Ah! Genialna! Z pewnością w przyszłości napiszę o niej więcej.




Zrobiło się więcej zdjęć niż samego tekstu, no cóż. 
Na dniach rozpocznę kurację Sufrinem, liczę na pozytywne działanie na łuszczycę, chciałabym się jej pozbyć, bo zaczyna być coraz bardziej denerwująca. Dodatkowo już któryś dzień nie mogę się zebrać w sobie i wyjść na połów mleczyków. Niedługo wszystkie przekwitną i zostanę z niczym, a chciałabym mieć 2 słoiki takiego miodku, zawsze lepsze to, niż jedzenie leków (a patrzcie jaka oszczędność finansów :D). 

W bonusie zdjęcie z ukochanym kociakiem :) 






Pozdrawiam serdecznie,
Agata :)






wtorek, 30 kwietnia 2013

Receptury Babuszki Agafii - Maska drożdzowa, cud natury :)

 Witajcie! 
Znalazłam chwilę czasu w tym przedmaturalnym rozgardiaszu, żeby napisać post o masce, którą pokochałam całym sercem i włosami :) Myślę, że macie podobne odczucia względem niej, bo jest naprawdę genialna.

Maska została stworzona do przyspieszenia porostu włosów. Pod tym względem niestety jej nie przetestowałam - miałam jej za mało. Wiecie jak to jest, tu się komuś odleje, tam się da spróbować i znika. Z racji tego nakładałam jej niewielkie ilości na długość.
Konsystencje ma naprawdę nieprzyjemną, to chyba jeden z jej głównych minusów. Bardzo źle mi się pracuje z kosmetykami do włosów tego typu. Zamiast ładnie oblepiać włos, to lubiła spływać i płynąć po szyi, mimo tego, że włosy były bardzo dokładnie odsączone z wody. Z czasem zaczęłam ją mieszać z innymi maskami, gęstszymi. I tu już było dobrze











Jednak uwielbiam ją nakładać solo. Na moich w pełni naturalnych włosach zdziałała niesamowite cuda. Po zmyciu były bardzo dobrze nawilżone, niesamowicie sypkie i w ogóle nie były zestrączkowane. Dosłownie idealnie domknięte, nawilżone i błyszczące. 
Błysk był tak zauważalny, że czasem zbierałam pytania, czego używałam, że tak dobrze odbija się od nich światło i są takie piękne.
Z tych względów jest to (aktualnie) mój nr 1. 



Składowo maska jest bardzo przyjazna, znajdziemy sporo ekstraktów, które właśnie powinny działać na porost włosów. Jeżeli Wam przyspieszyła - dajcie znać. Przy następnym zamówieniu z pewnością znajdzie się i w moim koszyku. Wtedy wypróbuję jej właściwości na porost.
Teraz zaczynam przygodę z kilkoma nowymi kosmetykami, pokażę je Wam przy następnym poście.



Miałyście? Jak się sprawdziła?
Pozdrawiam,
Agata :)

LinkWithin

.linkwithin_inner { margin: 0 auto !important; } Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...