Czytają

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapuszczanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapuszczanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 marca 2013

Podsumowanie pielęgnacji w lutym - spory przyrost :)

Witam!

Przybywam dzisiaj z niesamowicie udaną aktualizacją. Jestem bardzo zadowolona z efektów i zapewne będę kontynuowała kurację, póki jeszcze mam kosmetyki. (które zresztą staram się wydenkować).


Na początek zdjęcie porównawcze.


Każdy pasek ma ok. 1,9cm, przybyły w sumie 2 paski, więc prawie 4cm! 
Ale atak na przyrost był naprawdę zmasowany :)

Co stosowałam w tym miesiącu:
-Calcium Pantothenicum 4tabletki dziennie - w styczniu skończyłam 3 miesięczną kurację skrzypokrzywą, więc wit. B była pożądana,
-Po każdym myciu na skalp Avalon Organics z Biotyną,
-Hair Fertilizer na skalp, przy każdym olejowaniu na noc,
- Jako wcierka BioVax Med - żel stymulujący,
-dodatkowo płukanki, które w jakimś stopniu przyczyniły się do przyrostu,

Dodatkowo pojawiło się dużo baby hair, a te już wcześniej obecne jeszcze bardziej podrosły. Niesamowicie :)


W następnym tygodniu delikatnie je podetnę i muszę zrobić coś z grzywką, bo jest za długa :) 


A jak Wasze włoski w lutym? 
Czujecie to ciepełko za oknem? :) 
Pozdrawiam serdecznie,
Agata :)


środa, 9 stycznia 2013

Receptury Babuszki Agafii: Wzmacniający Tonik do włosów.

 Witam, witam! 

Przyszedł moment, kiedy ze spokojem mogę zasiąść do napisania tej recenzji. 
Język Polski sam się nie nauczy, a i recenzja sama się nie doda.



Tonik który Wam dzisiaj przedstawię to jeden z kosmetyków o którym marzyła moja skóra, ale o tym rozpiszę się niżej.

Działanie: Tonik zdecydowanie przyczynił się do pielęgnacji skóry głowy. Po kuracji Joanną Rzepą skalp potrzebował odpoczynku od drażniących substancji. Niestety stara wersja szamponu GP, którą posiadam ma SLeS, tak więc ciężko było zapewnić skalpowi delikatne warunki. 
Całe szczęście tonik działał łagodząco i kojąco. 
Dzięki zawartości ekstraktów z szyszek chmielu, pokrzywy, korzenia łopianu itp utrzymał się efekt po rzepce, a mianowicie-włosy wypadają w ilościach minimalnych. 
Nie jestem pewna czy przyczynił się do szybszego porostu, z pewnością ruszył jakieś marne milimetry, jednak nie to było najważniejsze. Zadowolił mnie fakt, że potrafi utrzymać skórę głowy w perfekcyjnym stanie, a do tego cudownie pachnie. Nie przyczynia się do szybszego przetłuszczania, nie obciąża i nie skleja.
Po użyciu włosy były delikatnie odbite od nasady - w moim przypadku to nie lada wyczyn, wieczny 'oklap to jest to' :)

Używałam toniku jedynie na skalp- działanie ziół na moje włosy nie jest zadowalające, dlatego nie ryzykuję.



Opakowanie: 
Tonik zapakowany jest w bezpieczną butlę o pojemności 150 ml. Korek jest koszmarny- kompletnie nie pasuje do idei toniku- wylewa się za dużo, a i aplikacja nie należy do wygodnych.
Etykieta jest ładna, cieszy oko (a przynajmniej moje).
Swoją kurację przelałam do opakowania po rzepie, chyba wszyscy tak robią:)



Zapach/wydajność:
Zapach toniku jest niesamowity! Słodko ziołowo-kwiatowy, byłam zaskoczona, że pachnie tak przyjemnie. 
Nie dusi i nie męczy. Deeeeeelikatnie utrzymuje się na włosach. Jak widać na zdjęciu wyżej- wcierka jest koloru lekko brązowego, przeźroczysta. Na foto kolory są lekko przekłamane.
Wcierka wystarczyła mi na 5 tygodni codziennego stosowania, a nie żałowałam sobie. 

Skład: 
Aqua with infusions of extracts: Humulus Lupulus, Urtica Dioica, Arctium Lappa Root, Gypsophila Siberica, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol.


Podsumowując - tonik jest delikatny i utrzymuje skórę głowy w zadowalającym stanie. Pachnie wspaniale i doskonale nawilża. Hamuje wypadanie i (podobno) przyczynia się do wzrostu włosów. Jest wydajny i tani 11zł/150ml w kalina-sklep.pl
Ja z pewnością do niego wrócę, ale wcześniej wypróbuję inne dostępne wersje. 

Pozdrawiam, 
Agata!



P.S. Serdecznie dziękuję za sugestie pod poprzednim postem, powoli przymierzam się do kilku modeli - dobrze, że mam odrobinę czasu.



czwartek, 13 grudnia 2012

Avalon Organics - odżywka stymulująca z biotyną.

Cześć i czołem! 

Zabieram się do napisania tej recenzji baaaaardzo długi czas. Na początku nie byłam pewna jej działania, ale po miesiącu przerwy na nowo jej używałam, tak więc jetem utwierdzona w swoich spostrzeżeniach. 




Przed Państwem odżywka Avalon Organics Biotin B- Complex, którą dostałam jeszcze w maju, a której działanie bardzo ciężko było mi określić. 



Skład: 
odżywka posiada 70% naturalnych składników, nie była testowana na zwierzętach nie posiada parabenów, SLS, SLeS, barwników syntetycznych. Na opakowaniu jest dodane, że nie posiada substancji pochodzenia zwierzęcego.



Opakowanie: 
Plastikowa, duża butelka z lekko przeźroczystego materiału. Twarda, przez co używanie kosmetyku w połowie opakowania jest już męczące. Otwierane wieczko nie zacina się i nie poluźnia. 


Tak wygląda aktualnie moje opakowanie. Zużyłam już 3/4 odżywki (2 miesiące stosowania). Butla ma pojemność 397g = 14oz. 
Zgnieciona. Myślę, że przy aktywniejszym wylewaniu odżywki plastik zacząłby pękać. 


Widać? Widać! 




Konsystencja i zapach: 
odżywka jest gęsta, śliska, ale naprawdę przyjemna. Łatwo się ją rozprowadza i jest niezwykle wydajna. 
W moim przypadku używana była wyłącznie na skalp. 
Na początku wyczuwałam coś pokroju... domestosa :D Biotyna pachnie dość specyficznie, ale z czasem do zapachu się przyzwyczaiłam. Teraz całkowicie go polubiłam i wyczuwam w nim kwiatki :)


Moje odczucia: 
Odżywka jest dość ciężka dla włosów, po użyciu na długość nie byłam zadowolona- były mocno obciążone.  Stawały się odrobinę grubsze. 
Jednak na skalp w mniejszych ilościach sprawdzała się dobrze, może delikatnie przyczyniała się do przetłuszczania, ale wszystko rekompensowało działanie. 
Po miesiącu używania widać było znaczną różnicę w długości. Po miesiącu przerwy wróciłam do niej na kolejny miesiąc i tu byłam już pewna, że działa.
Mimo tego, że powodowała lekkie przetłuszczenie, to zauważyłam, że nasiliła się łuszczyca na skórze- płatki były grubsze i naprawdę nieprzyjemne. No i troszkę się sypałam :)
Ale wszystko przeżyłam i 1/4 odżywki, która mi została czeka na swoją kolej.

Czy mogę polecić? Owszem. Jednak w polsce jest trudno dostępna, a jeżeli już to w kosmicznych cenach.


_________________
Złapać ją możecie na iHerb.com oraz na ebayu, czy amazonie. 

Cena waha się od 7$ do 10$.


P.S.
 zaczęłam dzisiaj pić siemię lniane. Liczę na większą odporność organizmu, bo z tym naprawdę ciężko ostatnimi czasy.
Semestr mam już za sobą. Za 5 miesięcy matura :O 
A moją zdobycz od Firmoo pokażę Wam w weekend :)


Pozdrawiam serdecznie,
Agata :)






czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajkowe Smakołyki.

Słowo się rzekło i Mikołaj odwiedził również mnie. 
Przyjechał wielkim ciemnożółtym autem z napisem Poczta Polska. Lubię tego Mikołaja.

Dostałam sporą paczkę zamawianą zbiorowo, więc jutro ja będę robić za Mikołaja dziewczynom, ale to nieważne :)

Co wpadło w moje ręce? Ano to, czego bardzo chciałam.
A mianowicie : 


 Receptury Babuszki Agafii: Drożdżowa Maska Na Porost włosów - śniła mi się już od dłuższego czasu i oto jest!


Wzmacniający Tonik z Receptur Babuszki Agafii. 
Na wypadanie wcieram kozieradkę, a na wzmonienie planowałam ten tonik. 
Nareszcie :)



Olejek Łopianowy z olejem z pszenicy i jojoba, mruu mruu.


A wczoraj wybrałam się na trip po lumpeksach, tak więc humor mam wyśmienity.
Oczekuję jeszcze na Krymskie Błoto Wulkaniczne, pięknie :)




Co Wam przyniósł Mikołaj?
Buziaki!

czwartek, 1 listopada 2012

Podsumowanie październikowej pielęgnacji + nowy wygląd.


Hello! 

Październik nie był dobrym miesiącem, ostatnio mam chyba same złe.
Włosy nareszcie pocieniowałam, przez co jest ich wizualnie zdecydowanie mniej i wiadomo - są krótsze. Nie martwi mnie to, gdyż teraz mogę dążyć tylko do dobrego ze zdrowymi, podciętymi włoskami.

Zdjęcia w koszmarnej jakości, pogoda nie daje zrobić ambitniejszych. Wysuszyłam je żeby były jak najprostsze. 

1.10 - 1.11

Troszkę inna perspektywa, bo dzisiaj moim fotografem była siostra, z nie Luby :)

Efekt mojego cieniowania widziałyście w poprzednim poście, włosy się lepiej - mocniej falują, bardzo mi się to podoba.
Dodatkowo przeproteinowałam włosy Kallosem, co teraz naprawiam nawilżaczami- mój numer 1 to maska z siemienia lnianego. Mniam!

Czego używałam w tym miesiącu: 

SZAMPONY: 


1. ZDRÓJ jako drugie mycie,
2. Pharmaceris H- Purin, przede wszystkim na skalp,

WCIERKI:


Zaczęłam stosować dopiero pod koniec miesiąca, ale były:
1. Green Pharmacy - Eliksir wzmacniający,
2. Joanna Rzepa, zawsze po myciu (mmm, zapach! )


ODŻYWKI:


A raczej jedna, Avalon Organics z Biotyną. Nakładana tylko na skalp.

OLEJE:


Tu pojechałam po bandzie. Olejowanie sobie tak odpuściłam, że aż mi przykro. 
 Rzadko i bez przyłożenia - tylko na długość.
1. Alterra z Limonką,
2. BD dla dzieci,
Na skalp kilka razy położyłam Khadi.

NA ŁUSZCZYCĘ:


Wcieram CERKOGEL 10, muszę zakupić 30, bo ten jest za słaby.


Dodatkowo masuję główkę masażerem, wykorzystuje próbki, dmucham chucham :)

W następnym poście pokażę Wam mój plan na listopad - podpowiem, że stawiam na rzepę. 


Pozdrawiam! :)

P.S.
Zmobilizowałam się do zmiany wygladu.
I jak? 

Tak było: 






niedziela, 21 października 2012

AKCJA MOTYWACJA: Zapuszczanie włosów, ćwiczenia i oszczędzanie!

Cześć i czołem! 
Wczorajszy wieczór w pełni mnie zmotywował do działania. Do tej pory leniwa JA zamienia się w bestię z zasadami.
Moimi głównymi problemami była nieoszczędność, lenistwo i brak motywacji do działania.



Z oszczędzaniem akurat teraz nie mam problemu, gdyż pieniążków z różnych przyczyn zawsze jest za mało, tak więc to odpada na niższy tor. 
Jednak zawsze drobne wrzucam do skarbonki, nie ustalam terminu 'do kiedy' po prostu wrzucam aż zapełnię swoją krówkę i świnkę (dobrze, że nie mają otworu na dole :) ). 

_____________________________

Frombodytohair  rzuciła świetny pomysł wspólnego zapuszczania włosów przy pomocy przyspieszaczy różnego rodzaju. W moim przypadku będzie to CP, Mega Krzem, pokrzywa&skrzyp, drożdże doustnie (oczywiście nie wszystko na raz!) oraz Hair Fertillizer, Joanna Rzepa, woda brzozowa, Cerkogel, BioVax Med Żel, Eliksir z Green Pharmacy (jako wcierka), maska kawowo-cynamonowo-kallosowa, olej rycynowy i inne, które aktualnie mi wypadły z głowy. 


A tu macie moje dzisiejsze włosięta w słoneczku, piękny dzień. Po spacerze przespałam chyba 2h :)
Troszkę oklapnięte i przesuszone, nie wiem co się z nimi ostatnio dzieje. 

________________________________




Następną rzeczą za jaką się biorę od jutra (bądź od wtorku, zależy jak pójdzie pobieranie) zaczynam trening Insanity
Nie jestem tłuściochem (przy wzroście 176 ważę 59kg.) jednak chciałabym zrzucić nadmiar tłuszczu z brzucha i cieszyć się płaską taflą. Dodatkowo chcę wzmocnić mięśnie i swoją sprawność fizyczną (nie ćwiczę na wfie od 3 lat brr). Czas to zmienić. Ogromnym wsparciem jest tutaj mój TŻ, który pomoże mi z dietą i ogólnym ogarnięciem i ćwiczeń i siebie :) 

źródło: vitalia.pl

źródło


Insanity to 60/80 dniowy (zależy od rozpisanego treningu) program polegający na wykonywaniu szybkich ruchów, czyli ćwiczenia ile wlezie. Dużo skakania, dużo ruchu, odpoczywasz, kiedy potrzebujesz, a co najważniejsze - pracują wszystkie Twoje mięśnie!

rozpisane na 8 tygodni



Jeżeli jesteście chętne się przyłączyć, możemy zrobić wspólną akcję i pokazać innym, że warto się poruszać dla ekstra efektów! 


Kto jest ze mną?

Pozdrawiam!

środa, 15 sierpnia 2012

American's łup + nieidealne paznokcie.

Cześć Wam w tą zimną środę! :)

Wczoraj wraz z Czarną Orchideą wybrałyśmy się po odbiór naszych łupów.
Korzystając z obecności mojego dobrego znajomego poza granicami europy, dorobiłam się wcierki i scrubu Hair Fertilizer. Odkąd zobaczyłam na blogu jednej z dziewczyn zdjęcia z efektami, nie mogłam przejść obojętnie obok takiej oferty.  Niestety kurację zacznę dopiero po 4 tygodniach z BioVaxem, muszę odesłać swoją opinię, tak więc poczekam z testowaniem.
Dodatkowo zgarnęłam kilka odlewek od Pauliny, dzięki :D
Namyśliłam sobie też, że kupię ampułki Radicala, ale mam HF, jantar i bioVaxa, więc na marne pieniędzy wydawać nie będę. 
BTW: czy któraś stosowała kapsułki Radicala? Zainteresowały mnie.

A tu macie kilka fot.



do scrubu dołączone są 3 wanienki, miarka, instrukcja obsługi. Z okazji tego, że odstawiłam szampony z SLS na dobre, przyda się taki specyfik. Posiada sls, a do rozrobienia potrzebujemy odrobiny sody oczyszczonej - tak więc idealny zastępca szamponów, których nie lubię. 


A takie zdjęcie znalazłam, jako dowód działania HF. Malutkie, ale widać jak zakola zniknęły. Chociaż zdania na forach zagranicznych są podzielone.



___________________________________________________________________

Użyczyłam sobie też lakier do paznokci, który mogłyście oglądać TU. I widzę, że moja smykałka do malowania (która i tak była marna) kompletnie uleciała. Za to przypomniałam sobie, jak nierówne mam paznokcie. Niestety odziedziczyłam po ojcu paznokcie w prążki, co możecie zobaczyć na zdjęciu, stąd ten brak idealnie pomalowanych paznokci.
Po 2 miesiącach nie malowania kolorami (kuracja 8w1) wciąż nie mogę się przyzwyczaić do latających po klawiaturze kolorków :)



Buziaki :)




wtorek, 14 sierpnia 2012

Włosomaniactwo, a choroby skóry - łuszczyca.


W dążeniu do wymarzonej długości często przeszkadza nam niezdrowa dieta, którą się na blogach katuje, nieodpowiednia pielęgnacja, wybór specyfików nie pod naszą porowatość, nadmierna pielęgnacja, przeproteinowanie, przesuszenie... To takie najczęściej spotykane na blogach przypadki, kiedy włosy stają w miejscu, bądź są w stanie okropnym, a jak na złość niedoinformowanie powoduje, że katujemy włosy jeszcze bardziej.
I z mojej strony mogę powiedzieć, że po części Wam zazdroszczę. Gdybym miała do wyboru łuszczcę, a zmaganie się z takimi przygodami po uprzednim nabyciu ogromnej wiedzy przez chociażby wizaż, to nie zastanawiałabym się ani przez minutę.


Czym jest łuszczyca? Zapewne nie raz się z tym sformułowaniem spotkałyście, czy przeczytałyście na etykiecie delikatnego, specjalistycznego szamponu, bądź innego specyfiku. A może, tak jak ja, zmagacie się z tą przypadłością i nie wiecie jak się zabrać za włosomaniactwo, które kusi, a nasze ograniczenie w postaci zmian na skalpie niekoniecznie chce współpracować z nową super świetną odżywką, którą pokazali w TV.


google.com



Korzystając z wikipedii przytoczę Wam trochę informacji o łuszcycy.


Łuszczyca (łac. psoriasis) – przewlekła, nawracająca choroba skóry, która charakteryzuje się występowaniem na skórze łuszczących się wykwitów. Choroba ta należy do najczęściej występujących schorzeń dermatologicznych – dotyka 2-4% populacji.
Łuszczyca jest schorzeniem niezakaźnym i niezłośliwym. Cechuje się przewlekłym przebiegiem, z tendencją do samoistnego ustępowania (remisji) i nawrotów.


Łuszczyca ma wiele typów, wyróżnia się łuszczycę pod względem miejsca występowania (głowa, paznokcie, ciało, stawy), jak i stopnia nasilenia, czy formy występowania (krosty, placki).

Jako ciekawostkę dodam, że chorych na łuszczycę mylono swego czasu z trędowatymi i izolowano ich od społeczeństwa. To straszne. 


Łuszczyca sama w sobie nie jest zła. Odpowiednio zaleczona i zadbana nie wygląda najgorzej. Jednak głównym problemem chorych jest psychika. Ja na samym początku, widząc w lustrze kolejną zmianę, nazywałam siebie skorupiakiem i nie chciałam się nigdzie pokazywać. Naoglądałam się w googlach zdjeć (co nie jest dobrym pomysłem dla początkujących łuszczyków :) ) i rozpaczałam, a z rozpaczy i nerwów pojawiały się coraz to nowe zmiany, więcej i gęściej. 



Choroba jest genetyczna, jednak w mojej rodzinie nie zaobserwowałam w pokoleniu poprzednim i jeszcze jednym wcześniej żadnych problemów ze skórą. Z okazji tego, że mam dość silną nerwicę, stwierdzono, że to przez to. Niestety- choroba się nasila podczas silnych stresów, a ja od czasów podstawówki miałam ich po sam czubek głowy. 



Czego należy się wystrzegać przy łuszczycy? Przede wszystkim ostrych przypraw, czekolady, silnych detergentów, drażniących zapachów, chloru, nieodpowiedzialności. 


google.com

Pisać o chorobie można bardzo, bardzo dużo, jednak zaczepmy temat najważniejszy - włosomaniactwa.
Zauważyłam, że na bloga mam wiele wejść z zapytań w stylu 'olejek xxx na łuszczycę', 'biotyna na łuszczycę', 'szampon xxx na łuszczycę', 'włosomaniactwo, a łuszczyca'. To dało mi do myślenia, że może niektórym potrzeba pomocy. Dlatego siedzę i namiętnie piszę o swojej zmorze. 

google.com

WŁOSOMANIACTWO OSÓB CHORYCH - dopóki nie uświadomiłam sobie, że używam kosmetyków z silnymi detergentami, albo inaczej - dopóki nie znałam się na składach, to nie dopuszczałam do siebie myśli, że delikatny szampon dla dzieci i odżywka Ziaji są głównym powodem mojego 'śnieżku' z głowy. Byłam święcie przekonana, że to maści nie działają. A przyczyna leżała po stronie kosmetyku. 
Później stwierdziłam, że przecież jakiś tam szampon, nie może aż tak drażnić skóry głowy, a okazywało się znowu inaczej. Kupowałam włosomaniacze kosmetyki nie patrząc na nic. Skóra jak skóra, zawsze można zaleczyć, przecież to wydawało się takie proste. 
I szlag jasny trafił moją czystą skórę na skalpie. Od czasu, kiedy ślepo weszłam w tematy włosowe, męczę się ze skupiskami na głowie, wygląda to podobnie na zdjęciu, jednak mi aż tak bardzo na czoło nie zeszły. Przez tych 8 miesięcy się jednak wiele nauczyłam. Część kosmetyków oddałam siostrze, część po prostu poszła do kosza, bo nikt by z tego nie korzystał. 
Czego się wystrzegać? SLS, alkoholu, drażniących ziół i innych roślin (sprawdzę co do powiedzenia na mojej skórze ma olejek GP z papryką i też dam znać), parabenów, ale niekoniecznie, perfum (jeżeli są wysoko w składzie). 
Zbawienne działanie dla skóry dotkniętej chorobą ma olejowanie. Łuska się wtedy nawilża i samoistnie odchodzi, ważne jest jednak, aby po takim zabiegu umyć chociażby sam skalp szamponem dziegciowym, bądź innym, którego działanie jest pozytywne. 
Osobiście polecam olejek rycynowy (ma silne działanie oczyszczające dla skóry, co widać na przykładzie chociażby OCM), ze słodkich migdałów, lniany, oliwę z oliwek, wiesiołek,  najprostsze rzepakowe i słonecznikowe, olejki do ciała alterry i alverde, babydream. 
Z szamponów jakie wpadły mi w ręce i podziałały niesamowicie: pharmaceris h-purin, SULPHUR Zdrojowy szampon (wraz z odżywką), Polytar dziegciowy. 
Maski bingo są bardzo przyjazne dla skóry.
Polecam z dala trzymać się od szamponów Alterry, eliksirów Green Pharmacy, farbowania i masek z alkoholem, czy sls. 

Jednak nie należy się wystrzegać wszystkiego, coby nie czuć się jakimś wyrzutkiem. Możemy używać większości odżywek do włosów nakładając od uszu w dół, możemy wcierać w główkę Jantar, jest bardzo przyjemny dla naszej skóry, możemy pielęgnować włosy od wewnątrz (skrzyp, drożdże [dodatkowo poprawi stan naszej skóry], pokrzywa, CP, czy inne wewnętrzne specyfiki). 

Jako chorzy nie jesteśmy w niczym gorsi, musimy być tylko odpowiedzialni i świadomi tego, co robimy, co chcemy nałożyć na głowę. Możemy najzwyczajniej w świecie dbać o siebie. 
Przerażają mnie teraz fora, na których widzę wpisy typu: 

Mam problem z dużymi zmianami na głowie. Jest mi je trudno podleczyć, a co dopiero wyleczyć. Mam długie włosy co jeszcze bardziej utrudnia pielęgnacje. Myślę żeby zgolić się na łyso, ale boję się, poniważ jestem młodą dziewczyną. Myślę co będzie jak to zrobie- co powiedzą ludzie ze szkoły, znajomi oraz jak będę wygladać no i oczywiście samego faktu że strace moje ukochane włosy. Cały czas wydaje mi się, że jestem gotowa poswiecic wyglad dla zdrowia ale nie wiem czy sobie poradze. Czy ktoś z was miał podobny dylemat, a może potrafi mi jakoś doradzić?  

Sama wiem, jakie to męczące i współczuję wszystkim męczącym się jak ja.

Starałam się napisać to co wydało mi się najważniejsze, jednak w razie pytań odpowiem na wszystko w komentarzach, czy chociaż na mailu. 
Gratuluję tym, którym udało się przeczytać całość.

Pozdrawiam ;)


środa, 1 sierpnia 2012

Plan na sierpień!


Hej!
Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale aparat się rozładował, więc pozostało mi robienie zdjęć kalkulatorem :) 
Lipiec nie był może leniwym miesiącem, ale z pewnością nie był miesiącem z którego mogę być zadowolona.  Fakt, że olejowałam włosy przed praktycznie każdym myciem jest dla mnie pocieszający, bo już czuję taką potrzebę. Kiedy idę myć włosy i są one zwyczajnie suche, to aż odechciewa mi się je myć. To dla mnie wielkie osiągnięcie, bo jestem z natury leniwa i zazwyczaj nie przywiązuję wagi do takich rzeczy. A tu proszę :)

Postanowiłam się zmobilizować i ustalić sobie jakieś zasady, plan, którego mogłabym się trzymać. I chyba zacznę to zapisywać gdzieś w zeszycie, bo to bardzo pomocne. 
I przydałoby się włożyć w to trochę więcej serca. Mam wakacje, a zamiast być bardziej konkretna i z okazji dużej ilości wolnego czasu dbać bardziej, to rozleniwiłam się okropnie. Zmienimy to (mam nadzieję;) )!

A więc...


Mycie i odżywkowanie:

1. Mycie skalpu przedstawionym wczoraj Zdrojem i BioVaxem Med, którego jeszcze nie otrzymałam (kwestia czasu),

2. Mycie włosów Garnierem Ultra Douxem - Olej Awokado i masło Karite, 

3. Odżywka na skalp - Avalon Organics z Biotyną,



Olejowanie:

1. Olej Kokosowy,
2. Olej Ze słodkich migdałów,
3. Olej rycynowy (koniecznie muszę zakupić kolejny!) 
4. Alterra Limonka i Oliwka,



Maski (zazwyczaj kładzione na olej jako emulgator):

1. Bingo Spa masło Shea i 5 alg,
2. Joanna Naturia Miód (doraźnie, jak najrzadziej, ale trzeba wykończyć)
3. Odlewki Bingo, Waxa, saszetki Biovaxa,


Dodatkowo:
*wcieranie Joanny Rzepki (przed olejowaniem na noc, po myciu)
*Jantar (codziennie)
* picie drożdży (!),
* płukanki, 

_________________________________________________


Z przykrością stwierdzam, że skończył się mój dziegciowy przyjaciel, którego jeszcze zrecenzuję na dniach.
Ubolewam.


Trzymajcie kciuki za moją pielęgnację, obym była pełna zapału jak dzisiaj ;)




piątek, 6 lipca 2012

Powrót do koloru naturalnego, fotorelacja :)

Nie miałam takiej bezpośredniej okazji pochwalić się moimi włosami - ich kolorem i fakturą, bo najzwyczajniej w świecie się ich jeszcze wstydzę.
Nic dziwnego - są krótkie, puszące się i wycieniowane chamsko. 
Od czasu obcięcia ostatnich nienaturalnie barwionych włosków minęły 4 miesiące. Wtedy nastąpiła też ogromna ulga. 

Od czego to się zaczęło? Nie wiem nawet skąd do głowy wpadł mi pomysł, na wrócenie do naturalności. Zawsze narzekałam na ich mysi, nieprzyjemny kolor. Na głowie miałam miliardy kombinacji- czerwienie, czernie, balejaże, zielenie, niebieskości, granaty, brązy, blondy... Nigdy nie byłam w stanie odciąć się od farby i stwierdzić - KOŃCZĘ Z TYM. Byłam za słaba, a co za tym szło, ze swoją niską samooceną byłoby jeszcze ciężej, gdyby na głowie była wyraźna granica między rudością, a naturalnym, ciemnym plackiem. 
Jednak znudziło mi się malowanie. Zaczęło się na wakacjach przed 2 klasą gimnazjum i kiedyś musiało się to skończyć. Było ciężko, ale obiecałam sobie, że jeżeli wytrzymam do Sylwestra 2010/2011 to już więcej na głowę nic nie nałożę. 
Czuję, że to będzie post obnażający, bo zdjęć typowo włosowych nie mam, więc powodzenia.

Grudzień 2008 - granatowa czerń.

czerwiec 2009 - sprany do 'naturalnego;

sierpień 2009- balejaż z 4 kolorów :< 


czerwiec 2010- jakieś coś rude.



sierpień 2010 - czarny ponownie.

październik 2010 - rozjaśnione, malowane, dekoloryzowane, malowane - jakos tak.

listopad 2010 - ostatnie malowanie farbą - podjęcie decyzji o powrocie do naturalnego koloru.

sylwester 2010/2011 - ciemny schodzi, wychodzą czerwienie. 

marzec 2011

marzec 2011

czerwiec 2011 - ODROSTY!

kogucie piórka

SIANKO - Lipiec 2011
sierpień 2011 - farbowanie henną.



listopad 2011 - farbowanie na piórkach tonerem

luty 2012 - ścięte na króciutko.

naturalna grzywcia:)

kwiecień 2012 - Całe moje, piękniusie, brązowiusie! 




Zdjęć było około 40, jednak większość usunęłam. I tak wydaje mi się, jakbym pokazywała Wam całe moje życie. 
Wrócenie do własnych włosów, na długość wystarczającą do ścięcia zajęło mi 15 miesięcy. Były wzloty i upadki, chciałam malować, ścinać i wydziwiałam nie wiadomo jak, ale w rzeczywistości było mi bardzo szkoda, wiec nic nie zrobiłam jak widać. Okres przejściowy był nie do zniesienia - ciągle słyszałam od siostry, że wyglądam okropnie, jakbym sama tego nie zauważała :) Wstyd się było pokazać na ulicy, jednak mam za to teraz zdrowe i szczęśliwe włosy. WARTO BYŁO.
Teraz objęłam je specjalną ochroną, dbamy o siebie, suplementujemy i nawilżamy. Nie wiem, czy kiedyś się zdecyduje na ich ponowne pomalowanie. Skoro zapuszczać - to swoje. 
Amen :P 
W razie jakichkolwiek pytań - komentujcie :)

LinkWithin

.linkwithin_inner { margin: 0 auto !important; } Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...