W dążeniu do wymarzonej długości często przeszkadza nam niezdrowa dieta, którą się na blogach katuje, nieodpowiednia pielęgnacja, wybór specyfików nie pod naszą porowatość, nadmierna pielęgnacja, przeproteinowanie, przesuszenie... To takie najczęściej spotykane na blogach przypadki, kiedy włosy stają w miejscu, bądź są w stanie okropnym, a jak na złość niedoinformowanie powoduje, że katujemy włosy jeszcze bardziej.
I z mojej strony mogę powiedzieć, że po części Wam zazdroszczę. Gdybym miała do wyboru łuszczcę, a zmaganie się z takimi przygodami po uprzednim nabyciu ogromnej wiedzy przez chociażby wizaż, to nie zastanawiałabym się ani przez minutę.
Czym jest łuszczyca? Zapewne nie raz się z tym sformułowaniem spotkałyście, czy przeczytałyście na etykiecie delikatnego, specjalistycznego szamponu, bądź innego specyfiku. A może, tak jak ja, zmagacie się z tą przypadłością i nie wiecie jak się zabrać za włosomaniactwo, które kusi, a nasze ograniczenie w postaci zmian na skalpie niekoniecznie chce współpracować z nową super świetną odżywką, którą pokazali w TV.
 |
| google.com |
Korzystając z wikipedii przytoczę Wam trochę informacji o łuszcycy.
Łuszczyca (łac. psoriasis) – przewlekła, nawracająca choroba skóry, która charakteryzuje się występowaniem na skórze łuszczących się wykwitów. Choroba ta należy do najczęściej występujących schorzeń dermatologicznych – dotyka 2-4% populacji.
Łuszczyca jest schorzeniem niezakaźnym i niezłośliwym. Cechuje się przewlekłym przebiegiem, z tendencją do samoistnego ustępowania (remisji) i nawrotów.
Łuszczyca ma wiele typów, wyróżnia się łuszczycę pod względem miejsca występowania (głowa, paznokcie, ciało, stawy), jak i stopnia nasilenia, czy formy występowania (krosty, placki).
Jako ciekawostkę dodam, że chorych na łuszczycę mylono swego czasu z trędowatymi i izolowano ich od społeczeństwa. To straszne.
Łuszczyca sama w sobie nie jest zła. Odpowiednio zaleczona i zadbana nie wygląda najgorzej. Jednak głównym problemem chorych jest psychika. Ja na samym początku, widząc w lustrze kolejną zmianę, nazywałam siebie skorupiakiem i nie chciałam się nigdzie pokazywać. Naoglądałam się w googlach zdjeć (co nie jest dobrym pomysłem dla początkujących łuszczyków :) ) i rozpaczałam, a z rozpaczy i nerwów pojawiały się coraz to nowe zmiany, więcej i gęściej.
Choroba jest genetyczna, jednak w mojej rodzinie nie zaobserwowałam w pokoleniu poprzednim i jeszcze jednym wcześniej żadnych problemów ze skórą. Z okazji tego, że mam dość silną nerwicę, stwierdzono, że to przez to. Niestety- choroba się nasila podczas silnych stresów, a ja od czasów podstawówki miałam ich po sam czubek głowy.
Czego należy się wystrzegać przy łuszczycy? Przede wszystkim ostrych przypraw, czekolady, silnych detergentów, drażniących zapachów, chloru, nieodpowiedzialności.
 |
| google.com |
Pisać o chorobie można bardzo, bardzo dużo, jednak zaczepmy temat najważniejszy - włosomaniactwa.
Zauważyłam, że na bloga mam wiele wejść z zapytań w stylu 'olejek xxx na łuszczycę', 'biotyna na łuszczycę', 'szampon xxx na łuszczycę', 'włosomaniactwo, a łuszczyca'. To dało mi do myślenia, że może niektórym potrzeba pomocy. Dlatego siedzę i namiętnie piszę o swojej zmorze.
 |
| google.com |
WŁOSOMANIACTWO OSÓB CHORYCH - dopóki nie uświadomiłam sobie, że używam kosmetyków z silnymi detergentami, albo inaczej - dopóki nie znałam się na składach, to nie dopuszczałam do siebie myśli, że delikatny szampon dla dzieci i odżywka Ziaji są głównym powodem mojego 'śnieżku' z głowy. Byłam święcie przekonana, że to maści nie działają. A przyczyna leżała po stronie kosmetyku.
Później stwierdziłam, że przecież jakiś tam szampon, nie może aż tak drażnić skóry głowy, a okazywało się znowu inaczej. Kupowałam włosomaniacze kosmetyki nie patrząc na nic. Skóra jak skóra, zawsze można zaleczyć, przecież to wydawało się takie proste.
I szlag jasny trafił moją czystą skórę na skalpie. Od czasu, kiedy ślepo weszłam w tematy włosowe, męczę się ze skupiskami na głowie, wygląda to podobnie na zdjęciu, jednak mi aż tak bardzo na czoło nie zeszły. Przez tych 8 miesięcy się jednak wiele nauczyłam. Część kosmetyków oddałam siostrze, część po prostu poszła do kosza, bo nikt by z tego nie korzystał.
Czego się wystrzegać? SLS, alkoholu, drażniących ziół i innych roślin (sprawdzę co do powiedzenia na mojej skórze ma olejek GP z papryką i też dam znać), parabenów, ale niekoniecznie, perfum (jeżeli są wysoko w składzie).
Zbawienne działanie dla skóry dotkniętej chorobą ma olejowanie. Łuska się wtedy nawilża i samoistnie odchodzi, ważne jest jednak, aby po takim zabiegu umyć chociażby sam skalp szamponem dziegciowym, bądź innym, którego działanie jest pozytywne.
Osobiście polecam olejek rycynowy (ma silne działanie oczyszczające dla skóry, co widać na przykładzie chociażby OCM), ze słodkich migdałów, lniany, oliwę z oliwek, wiesiołek, najprostsze rzepakowe i słonecznikowe, olejki do ciała alterry i alverde, babydream.
Maski bingo są bardzo przyjazne dla skóry.
Polecam z dala trzymać się od szamponów Alterry, eliksirów Green Pharmacy, farbowania i masek z alkoholem, czy sls.
Jednak nie należy się wystrzegać wszystkiego, coby nie czuć się jakimś wyrzutkiem. Możemy używać większości odżywek do włosów nakładając od uszu w dół, możemy wcierać w główkę Jantar, jest bardzo przyjemny dla naszej skóry, możemy pielęgnować włosy od wewnątrz (skrzyp, drożdże [dodatkowo poprawi stan naszej skóry], pokrzywa, CP, czy inne wewnętrzne specyfiki).
Jako chorzy nie jesteśmy w niczym gorsi, musimy być tylko odpowiedzialni i świadomi tego, co robimy, co chcemy nałożyć na głowę. Możemy najzwyczajniej w świecie dbać o siebie.
Przerażają mnie teraz fora, na których widzę wpisy typu:
Mam problem z dużymi zmianami na głowie. Jest mi je trudno podleczyć, a co dopiero wyleczyć. Mam długie włosy co jeszcze bardziej utrudnia pielęgnacje. Myślę żeby zgolić się na łyso, ale boję się, poniważ jestem młodą dziewczyną. Myślę co będzie jak to zrobie- co powiedzą ludzie ze szkoły, znajomi oraz jak będę wygladać no i oczywiście samego faktu że strace moje ukochane włosy. Cały czas wydaje mi się, że jestem gotowa poswiecic wyglad dla zdrowia ale nie wiem czy sobie poradze. Czy ktoś z was miał podobny dylemat, a może potrafi mi jakoś doradzić?
Sama wiem, jakie to męczące i współczuję wszystkim męczącym się jak ja.
Starałam się napisać to co wydało mi się najważniejsze, jednak w razie pytań odpowiem na wszystko w komentarzach, czy chociaż na mailu.
Gratuluję tym, którym udało się przeczytać całość.