Mamy końcówkę stycznia, a ja pojawiam się znikąd.
Wyjrzałam spod sterty opracowań na jutrzejszy egzamin i postanowiłam coś napisać. No bo jak trzeba się uczyć, to zawsze znajdzie się coś ciekawszego.
Dzisiaj troszkę o aktualnej pielęgnacji, stanie skóry i zmianach, które zaszły ostatnio w moim życiu. Czyli post typu 'zapchaj dziurę'. Ale poprawię się. Mam nadzieję, że po 14 lutego będę już wolna od stresu i wrócę na bloga pełną parą.
Idąc śladem Belleoleum, w grudniu zaczęłam czyścić zapasy kosmetyków, które stoją na półkach. Niektóre - rzadko, bądź w ogóle nie używane poszły do kosza, inne czekały w kolejce, zaczęłam kończyć zostawione na 'czarną godzinę' ogryzki odżywek, szamponów, wcierek. Kosmetyki, które mi nie pasowały, a były nie tknięte oddałam znajomym. Nagle zaczęło się robić pusto.
Aktualnie omijam szerokim łukiem półki z kosmetykami do włosów, chociaż za każdym razem kiedy jestem w Auchan (aaaaaa, tak blisko mi otworzyli!) to mam ochotę wrzucić coś do koszyka. Ale mam dość trzeźwy umysł i radzę sobie.
Póki co skupiam się tylko na kosmetykach, gdyż do szafy zawsze mi daleko. Siedzieć i przeglądać mi się nie chce, zawsze jest coś ważniejszego do roboty. Ale i na to przyjdzie czas.
Z włosowych zapasów zużywam resztki odżywki do włosów kręconych Isany i odżywkę z olejkiem łopianowym z Green Pharmacy. Mam dosłownie końcówki i jestem z siebie bardzo zadowolona.
Koniec końców moja pielęgnacja będzie się opierała tylko na kosmetykach widocznych poniżej :
+ szampon Czarna Rzepa z Barwy.
