Z pewnością pamiętacie mój post o łuszczycy i włosomaniactwie- z tego co widzę po statystykach, cieszy się on dużą popularnością. Minęło już trochę czasu od jego publikacji, więc nadszedł moment na aktualizację.
Pisząc go, nie przetestowałam naprawdę sporej liczby kosmetyków i nie do końca potrafiłam określić, jaki wpływ mają niektóre substancje na skórę głowy.
Jednak czego się nie robi dla ludzi, którzy szukają swojej szansy. Chcesz zapuszczać włosy? No niestety - próbuj.
Od kwietnia 2012, kiedy wpadłam w szał kosmetyków i wcierek i wszystkiego co możliwe, na mojej głowie utworzyła się Sahara, było naprawdę bardzo ciężko zatrzymać suszę na głowie. Pojawiło się niesamowite swędzenie, a złuszczona skóra sypała się podobnie jak łupież. Niekomfortowo prawda? I wielokrotnie wspominałam, że zamiast szukać rozwiązań, to pchałam się w tematy włosowe, gdyż koniecznie chciałam je zapuścić. Błąd.
Podstawą w pielęgnacji dotkniętej łuszczycą skóry głowy jest szampon. I jeżeli trafimy na naprawdę dobry szampon, to nie musimy się obawiać skutków ubocznych wcierek, czy innych kosmetyków.
Moich numerów jeden jest kilka- oto te najważniejsze, które z czystym sercem mogę polecić.
1. Green Pharmacy - Z cykiem i dziegieciem brzozowym - GP odwaliło kawał dobrej roboty wypuszczając na rynek ten szampon, jestem pod niesamowitym wrażeniem, że kosmetyk kosztujący niecałe 10zł. poradził sobie z tak zaawansowaną chorobą.
2. Fitomed - do włosów suchych i normalnych - kolejny dobry, jednak jego poleciłabym jako podtrzymywacz efektów. Wiem, że działa, bo widzę, że to co się pojawia, to zaraz i znika, jednak nie jestem pewna, czy poradziłby sobie z tak zaawansowaną chorobą.
3. Pharmaceris H-Purin - są dwie wersje - mętna niebieska i przezroczyście niebieska. Posiadałam tą mętniejszą i byłam zadowolona. Niestety szampon lubi się przyzwyczajać i po pewnym czasie przestaje działać.
Odżywki, które bez większych rozczarowań nakładałam na skalp ( a które miały za zadanie np. hamować wypadanie):
1. Green Pharmacy - balsam z olejkiem łopianowym - odżywka zapobiegająca wypadaniu. Jak wspominałam przy recenzji - nie rozumiem jak ma działać na wypadanie, skoro producent nie zaleca stosowania na skalp. Całe szczęście nie posłuchałam producenta i dobre 1,5 miesiąca przy każdym myciu aplikowałam odżywkę na skalp. Czułam ukojenie i przede wszystkim widoczne były efekty. A do tego zero strupków, czy zmian chorobowych.
2. SULPHUR Zdrój - Mineralna odżywka zdrojowa - pierwsza z używanych przeze mnie odżywek na skalp, od której czegoś wymagałam. Pomogła mi w zwalczeniu łuszczycy i efekt utrzymywał się naprawdę spory okres czasu. Kosztuje około 14zł, ale jest naprawdę wydajna i przyjemna. Muszę koniecznie ją sobie sprawić.
3. Seboradin - balsam z Żeń Szeniem - obawiałam się go. Kiedyś miałam szampon z tej serii, gdyż napisane było, że łagodny, idealny dla łuszczyków. Przeliczyłam się i tak uraz został. Ale otrzymałam sporą odlewkę od siostry, którą aplikowałam tylko na skalp - podrosły mi włosy, ale nie ucierpiała skóra głowy.
Nieodłączny element każdej pielęgnacji - maski. Zwykle mają działanie regenerujące, jednak niektóre mają za zadanie wspomóc porost, czy zadziałać przeciwłupieżowo. W takim przypadku często lądują na skalp, ale to nic!
1. Kallos Latte - niezwykle delikatna maska, która doskonale pielęgnuje skórę głowy.
2. Maski BioVax - miałam kilka próbek i byłam niesamowicie zadowolona- nie było żadnych podrażnień, skóra nie krzyczała ze ściągnięcia, a wręcz przeciwnie - była ukojona.
3. Maski Bingo Spa - działają podobnie jak BioVaxy, są przyjemne i zdecydowanie tańsze.
4. Maska Drożdżowa Receptur Babci Agafii - nic lepiej nie działa na skalp, niż porcja rosyjskich smakołyków. Skóra jest odprężona, nawilżona i zdezynfekowana. Polubiłam się z tą maską... tylko dlaczego jest tak niewydajna :(
I oczywiście najważniejsze - bo cóż by włosomaniaczka bez wcierek poczęła.
1. Toniki z Serii Babuszki Agafii - co prawda miałam tylko wersję wzmacniającą, jednak porównując składy, to jestem pewna, że reszta serii nie zaszkodzi. Wspaniała jako produkt nawilżający.
2. Farmona - Jantar- wszyscy chyba znają ten produkt. Odkrycie każdej włosomaniaczki. Jeżeli nie działa na porost, to genialnie nawilża i łagodzi podrażnienia skóry głowy.
3. Joanna Rzepa - kuracja wzmacniająca - uwaga! Posiada alkohol w składzie, więc trzeba z nią uważać. Chociaż mi osobiście zrobiła więcej dobrego, niż złego. Dzięki idealnemu szamponowi, wcierka nie była w stanie narobić bidy na głowie. Za to nabawiłam się chmury baby hair.
4. BioVax Med - żel stymulujący odrastanie włosów- kolejna wcierka na alkoholu. Jeżeli czytaliście moją recenzję, która pojawiła się dawno temu, to wiecie, że przyprawiła moją skórę o skorupę. Teraz stosuję ją z odpowiednim szamponem i nie ma żadnych śladów po łuszczycy.
Warto też wzbogacić swoją pielęgnację w olejowanie oraz płukanie włosów.
Jeżeli obawiamy się podrażnień, to możemy ominąć skalp przy nakładaniu olei. Ja już zrezygnowałam z tego całkowicie, gdyż obawiam się ponownego zapchania mieszków i w konsekwencji wypadania włosów. Jednak jeżeli Was to nie martwi, bądź planujecie nakładać na krótki okres czasu, to polecam wystrzegać się oleju kokosowego, oraz oliwy z oliwek (przypomnijcie mi czy jeszcze któregoś...), gdyż zamiast działać pozytywnie, może sprawić naszej łuszczącej się skórze wiele niedobrego. Najprzyjemniejszy będzie olej ze słodkich migdałów oraz rycynowy (a najlepiej oba zmieszane ze sobą). Migdałowy jest genialnym emolientem (a my tego potrzebujemy), a rycynowy wykazuje właściwości oczyszczające, bakteriobójcze i przeciwzapalne.
Płukanki nie są najważniejszym elementem pielęgnacji, jednak wiele ziół wykazuje działanie bakteriobójcze i przeciwzapalne. Dodatkowo możemy wzmocnić kolor naszych kłaczków, nadać mu refleksów, czy delikatnie rozjaśnić. Polecam : hibiskus, rumianek, szałwię, pokrzywę, łopian.
Należy pamiętać, że w zależności od koloru włosów, niektórych ziół nie powinno się stosować. Warto też przed wykonaniem płukanki nałożyć na włosy treściwą odżywkę, gdyż zioła wysuszają.
Mam nadzieję, że post będzie pomocny, w razie jakichkolwiek pytań piszcie :)
Pozdrawiam Serdecznie,
Agata!
















