Czytają

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stres. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stres. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2013

Denko, słoneczko, stres i...

Witajcie!
Dziś szybki post z serii tych leniwych. Staram się zapamiętać cokolwiek na jutrzejszą prezentację z polskiego i powiem Wam, że ciężko jest. Myślę, że będę mocno improwizować, bo wiem o czym mówić, ale koszmarnie gubię słowa. Trzymajcie kciuki. Jak się uda, to zaczynam wakacje! Cudnie.

Zebrało mi się kilka pustych opakowań, tak więc czas Wam pokrótce przedstawić.



(te stokrotki rosną coraz marniejsze :( )

1. Isana Deo wersja aloesowa: wydaje mi się, że w poprzednim denku coś o niej wspominałam, ale nie pamiętam. Poluję zawsze na nią na promocjach (gdzie kosztuje 3,30). Bardzo delikatna, dobrze działa, ma przyjemny, odświeżający zapach. Już kupiłam dwa kolejne opakowanka. Czasem zamiennie stosuję Isanę Med - jak dla mnie różnią się tylko zapachem.

2. Avon Naturals, Odżywka nadająca objętości - służyła do zmiękczania włosków przy depilacji na szybko, ale czasem nałożyłam ją nawet na włosy (przecie takie jej przeznaczenie). Z braku laku będzie nawet znośna, jednak więcej do niej nie wrócę.

3. Fitomed, Szampon do włosów suchych i normalnych - mój ideał. Miałam go od stycznia, strasznie długo się z nim męczyłam. Teraz do łask powróci Green Pharmacy z Cynkiem, zobaczymy jak zadziała ze zmienioną recepturą.

4. Olejek ze słodkich migdałów - używałam go straaaaaaaaasznie długo, zazwyczaj mieszałam go z rycynowym i nakladałam na skalp. Bardzo przyjazny, delikatny i łatwo zmywalny olej. Skórę doskonale nawilżał. Wrócę do niego z pewnością.

5. Playboy, żel pod prysznic - bardzo wysuszył mi skórę na ciele. Prócz ładnego zapachu nie zapewnił mi niczego zbawczego.

6. Serical, Crema Al Latte - od sierpnia tamtego roku jej używałam. Początkowo dawała świetne efekty, później mnie zaczęła spuszać. Jeżeli kupię, to Kallosa w mniejszej ilości (albo BioVaxa mlecznego).

7. Alterra, olejek Limonkowy- ślicznie pachniał i dobrze nawilżał włosy. Na ciało bardzo nie lubiłam go aplikować, bo strasznie długo się wchłaniał. Raczej do niego nie wrócę.

8. Rosyjski olejek łopianowy z kiełkami pszenicy i jojoba - no nie spodziewałam się, że nastanie ten moment. Mój ulubieniec dobił dna i jestem pewna, że wrócę jeszcze do niego, a z pewnością wypróbuję jego rodzeństwo.


Mam jeszcze kilka kosmetyków na wykończeniu, pewnie niedługo napiszę Wam o odżywce profesjonalnej z Isany (która jest naprawdę wow :) ) i innych cudach. A póki co wracam do prezentacji, chociaż chciałabym położyć się spać, jak moje koty.


Ciężarna Szproteczka (na górze), zaczyna szukać sobie bezpiecznego miejsca, niedługo się okoci. Tutaj akurat wpakowała się w torbę i mruczała :D Niżej Lynka, która ma wszystko w zadku i leniuchuje. Zazdroszczę im :) 

Wracam do tekstu prezentacji, poczytam, kilka razy powiem na głos i poogarniam jeszcze szybkie opracowania lektur. Ostatnia taka nerwowa niedziela, jak dobrze.


Miłego odpoczynku życzę wszystkim,
pozdrawiam - Agata :)

środa, 3 października 2012

Kochana Łuszczyco, czyli jak sobie radzić z chorobowym stresem.

źródło: google grafika


Poszło i na mnie. 
Czasem siadam z głową w dół, a na spodnie sypie się 'biały proszek', a przeczesując włosy, czuję pod palcami zgrubienia. Czy nie jest to irytujące? 
Często wydaje mi się, że na głowę spadło mi tyle problemów ze stanem fizyczno-psychicznym, że rozwiązanie przychodzi prosto - odciąć się, zniknąć. Ale jak tu zniknąć, kiedy dookoła ludzie, którzy są pełni zrozumienia i wsparcia? Wtedy przychodzi inna myśl - nie dać się.

Wspominałam już w swoim pierwszym łuszczycowim poście, że ta choroba nie dotyka tylko skóry, ale i psychiki. Ludziom słabszym jest naprawdę ciężko odnaleźć się w normalnym środowisku. 
Pisząc normalnym - mam na myśli miejsca, gdzie przebywają ludzie nie posiadający tego problemu, bądź ludzie, którzy dobrze dają sobie radę, zwalczyli na chwilę chorobę, albo chcą za wszelką cenę w takim towarzystwie egzystować. 

Ja osobiście zaliczam siebie do dwóch grup w zależności od słabości: ludzie którzy chcą być za wszelką cenę (bo często nie dostrzegam tego, że nikt nie robi problemu o moje białe kropki) i do tych, którym na chwilę się udało uciec od problemu. Wiadomo - choroby wyleczyć nie można. 

Dzisiaj dopadł mnie okropny kryzys, nagle cała pielęgnacja stanęła pod znakiem zapytania. Faktem jest, że niczego się nie wystrzegam, a raczej nie planowałam się wystrzegać, ale jak pomyślę, że jedyny szampon, który ratował moją głowę posiada SLeSy, to aż mi się odechciewa zadbać o zmiany łuszczycowe. Przestawiłam swoją psychikę na zbyt włosomaniaczy tor, nie biorąc pod uwagę tego, że nie jestem do końca normalna. Teraz to pisząc czuję się jak wyrzutek, chociaż wiem i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że tak nie jest. Winna jest moja psychika.
Z jednej strony to dobre myślenie i bardzo budujące - będąc w Waszym gronie, komentując Wasze blogi, opisując na Wasze komentarze, czuję się potrzebna i taka zwykła, bezproblemowa, a z drugiej strony, kiedy przychodzi wieczór jak dzisiejszy, to mam ochotę się schować, nie pisać bloga, nie wyżalać się, tylko wrócić do swojego normalnego trybu. 




Ale nie martwcie się! Agatka jest pod tym względem bardzo silna i jutro wstanie z uśmiechem na twarzy, zmyje olej i będzie się zachwycać swoimi włosami :) Jednak pielęgnacja ulegnie zmianom i to dość dużym :)


Stres powoduje wysyp łuszczycowych zmian, tak więc trzeba sobie z nim poradzić!


RADY RADY RADY
~Moją wielką podporą jest ukochany mężczyzna, który się zachwyca nawet złuszczoną plamką na nodze, rzuci zawsze jakieś śmieszne hasełko, przez które zupełnie inaczej na to patrzę. Gdyby nie on i jego ogromna pomoc, siedziałabym pewnie na moście z fiolką tabletek (ah, jak z filmu :D). Zawsze też dostrzega jakie mam przyjemne włoski, wplecie coś o chorobie, zmieni to w żart i planuje, jak będzie w przyszłości dbał o to, żeby zaleczyć choróbsko. Czyli świadomy mężczyzna, jako nasze zdrowe ciało :)
~Ważne jest też, robienie wielu rzeczy, żeby nie skupiać się na tym 'co boli' - pisanie bloga, bieganie (tak, tak, wysiłek fizyczny wskazany!), gotowanie, spacerowanie, CZYTANIE, nauka (do matury ;p), bieganie z aparatem, czy chociażby spotkania z ludźmi - swoimi ludźmi.
~Nauczenie się swojej choroby- dlaczego jest? dlaczego nie możemy jej zwalczyć? dlaczego to spotkało akurat mnie? Musimy przede wszystkim zaakceptować ten stan - niestety jest nieuleczalny, a jedynie zaleczalny, tak więc MUSIMY wiedzieć, że niewiele zmienimy - to część nas, tak jak włosy, paznokcie, nogi, usta itp. 
~SEN najlepszy lekarz łuszczyków, NAJLEPSZY!
~systematycznie musimy dbać o łuski i oglądać efekty, nic nie cieszy bardziej, jak świadomość, że się udaje!
~zdrowa dieta, picie ziół, wewnętrzne odżywianie,
~ przydatne jest wykonywanie kilku ćwiczeń, niewymagających większego wysiłku, a pozwalających na rozluźnienie się, 


~kąpiel w olejkach - TAK! Trzeba się nawilżyć. Dodatkowo wpuśćmy kilka kropel ładnie pachnącego olejku eterycznego - przyjemne z pożytecznym,
~ I najważniejsze POZYTYWNE MYŚLENIE. Wiem, że ciężko, ale nie ma, ŻE BOLI! Musimy się nastawić na pozytywne życie. 



I tak oto zakończę ten post. Pisałabym dużo więcej, jednak łóżko pogania. To nic, że mam jutro na 9:30. Chcę się nareszcie wyspać! :)

I proszę, bez użalania się i współczucia, trzymajcie po prostu kciuki - za mnie i za wszystkich zmagających się. 

Adios!



P.S. Zobaczyłam dzisiaj reklamę w TV KLIIIIIIIK i powiem Wam, że pragnę takiego łoża w sypialni :D






LinkWithin

.linkwithin_inner { margin: 0 auto !important; } Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...