Przyszła jesień, czyli zimny wiatr, raz deszcz, raz słońce. Huśtawka pogodowa i niskie temperatury nie sprzyjają dobrej kondycji naszych ust. Ja osobiście doświadczyłam ogromnego wysuszenia warg oraz dziwnego popękania - pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się takie coś. Za sprawców wzięłam złą pogodę, brak nawodnienia organizmu oraz niedopasowaną do potrzeb moich ust szminkę.
Pierwszym balsamem, który Wam przedstawię jest Pomadka do ust - ochronna od MYTHOS. Nigdy nie miałam żadnego kosmetyku tej marki, dlatego w aptece postawiłam właśnie na nią. Dodatkowo zachęcił mnie przyjazny skład m.in: oliwka, masło shea, wosk, masło kakaowe, filtry UV, olej rycynowy. No i czego chcieć więcej? Zapłaciłam za nią niecałe 10zł i byłam przekonana, że to strzał w dziesiątkę.
Pierwsze użycie zaliczam do tych przyjemnych. Po długiej nieobecności żadnego balsamu na ustach (szminek nie liczę) poczułam nieopisane ciepło, pomieszane z nawilżeniem. Zapach wyczułam od razu, truskawka może nie jest tak soczysta jak w pomadce od Nivea, daje się wyczuć lekką chemię. To nic. Usta niestety potrzebowały powtórki z zabiegu co około 30 minut. Z tego co pamietam to Carmexa nakładałam zdecydowanie rzadziej.
Kolejne dni z balsamem przekonały mnie tylko, że pieniądze wyrzuciłam w błoto. Usta były w takim samym stanie, okropnie się lepiły, a na sam koniec sztyft się złamał. Podziękowałam. Teraz stosuję ją tylko przy peelingowaniu ust i w razie potrzeby podczas pracy przy komputerze.
Z wydajnością jest dobrze, naprawdę długo się trzyma. Jednak jestem na nie.
Drugim cackiem, które jest kompletną nowością w mojej torebce jest Pomadka Ochronna od Oeparol. Firmę znam już kilka lat, przyjmowałam kiedyś Olej z wiesiołka produkowany właśnie przez nich (dobrze wspominam ten okres :) ).
Po 'niewypale' Mythosa nałożenie tego produktu na usta przyniosło ulgę. Po kilku dniach pożegnałam się z pieczeniem i krótkotrwałym nawilżeniem. Usta nabrały koloru i miękkości.
Opearol nie lepi się, powoli wchłania się w usta i pozostawia na nich delikatnie wyczuwalną osłonkę (to zapewne sprawka parafiny). Częstotliwość nakładania to jakieś 1,5h, z czasem coraz rzadziej. Usta wróciły do swojej poprzedniej kondycji. Mimo to, po skończeniu tych dwóch balsamów, wracam do Carmexa - ten zdecydowanie działał u mnie cuda.
Za kosmetyk zapłaciłam w aptece około 8-9zł. Wydajność w sumie średnia, być może przez częstotliwość nakładania.
Jeżeli kiedyś będzie Was kusiło zakupienie nowego balsamu do ust, a przed Wami pojawią się te dwie pozycje to zdecydowanie polecam Ochronę z Oeparolem.
A czym Wy pielęgnujecie usta jesienią i zimą?
Buziaki,
Agata.
o jeeeeeeeeej, mega przepłaciłaś, w biedornce oeparol jest za 2,99 :)
OdpowiedzUsuńteraz? to chyba jednak sobie dokupię :D
Usuńnie lubie pomadek z oeparolu :)
OdpowiedzUsuńA mnie ten Oeparol nie zachwyca wcale. Lepszy niż nic, ale działa gorzej niż czysty olej albo masełko shea.
OdpowiedzUsuńJak miło, że nie jestem sama :) Super, że też jesteś z Zamościa!! :)
OdpowiedzUsuńObserwuję , bo ciekawy blog :)
Zapraszam częściej do siebie :*
miałam tą pomadkę mythos. i lubiłam ją.
OdpowiedzUsuńmusze kiedys wyprobowac:))
OdpowiedzUsuńoeparolu nigdy nie mialam :) zapraszam na rozdanie http://madziakowo.blogspot.com/2013/11/rozdanie-wygraj-zel-wybielajacy-zeby.html
OdpowiedzUsuńOdkąd odkryłam balsam do ust medic L'biotica nic innego nie potrzebuję. Pozdrawiam. Mirka.
OdpowiedzUsuńZnam Oeparol,ale nie pamiętam już jak działał:) ja ciągle zmieniam balsamy do ust nie jestem wierna żadnemu z nich:)
OdpowiedzUsuńja właśnie przedwczoraj otworzyłam swojego pierwszego carmexa i strasznie się zawiodłam, bo nie dość, że śmierdzi kamforą, piecze w usta, to jeszcze je bieli i w ogóle nie nawilża:( nie wiem, czy dam radę go wykończyć;)
OdpowiedzUsuńpoprzednim moim balsamem był wygrany na blogu lilinaturalna soapylove i był cudowny, a zapach wanilii - bajka! niestety chyba nigdzie nie można ich już kupić:(
Oeparl stosuje ;d ale krem do twarzy. a na usta co roku cos nowego testuje chociaz najbardziej nawilzal mi usta camrex :)
OdpowiedzUsuńmusze kiedyś oeparol spróbować :)
OdpowiedzUsuńOjojoj muszę zainwestować w jakiś balsam do ust :)
OdpowiedzUsuńOeparol mam i lubię bardzo mam również krem do twarzy i jestem z niego zadowolona :)
OdpowiedzUsuńOeparolu nidgy nie próbowałam niestety :)
OdpowiedzUsuńu mnie teraz jest Mikołajkowy konkurs ze świetną nagrodą - może się skusisz :)
http://mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2013/12/10000-rozdaniekonkurs-nr2.html
Nie miałam ani jednej z nich, ale skoro u Ciebie sprawdził się Oeparol to nie widzę sensu kupowania tamtego bubelka :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię balsam do ust Oeparol. Sprawdza się bardzo dobrze, świetnie nawilża usta.
OdpowiedzUsuń