Czytają

środa, 20 listopada 2013

Pielęgnacja ust z Mythos i Oeparol.

Przyszła jesień, czyli zimny wiatr, raz deszcz, raz słońce. Huśtawka pogodowa i niskie temperatury nie sprzyjają dobrej kondycji naszych ust. Ja osobiście doświadczyłam ogromnego wysuszenia warg oraz dziwnego popękania - pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się takie coś. Za sprawców wzięłam złą pogodę, brak nawodnienia organizmu oraz niedopasowaną do potrzeb moich ust szminkę.

Pierwszym balsamem, który Wam przedstawię jest Pomadka do ust - ochronna od MYTHOS. Nigdy nie miałam żadnego kosmetyku tej marki, dlatego w aptece postawiłam właśnie na nią. Dodatkowo zachęcił mnie przyjazny skład m.in: oliwka, masło shea, wosk, masło kakaowe, filtry UV, olej rycynowy. No i czego chcieć więcej? Zapłaciłam za nią niecałe 10zł i byłam przekonana, że to strzał w dziesiątkę.

Pierwsze użycie zaliczam do tych przyjemnych. Po długiej nieobecności żadnego balsamu na ustach (szminek nie liczę) poczułam nieopisane ciepło, pomieszane z nawilżeniem. Zapach wyczułam od razu, truskawka może nie jest tak soczysta jak w pomadce od Nivea, daje się wyczuć lekką chemię. To nic. Usta niestety potrzebowały powtórki z zabiegu co około 30 minut. Z tego co pamietam to Carmexa nakładałam zdecydowanie rzadziej. 
Kolejne dni z balsamem przekonały mnie tylko, że pieniądze wyrzuciłam w błoto. Usta były w takim samym stanie, okropnie się lepiły, a na sam koniec sztyft się złamał. Podziękowałam. Teraz stosuję ją tylko przy peelingowaniu ust i w razie potrzeby podczas pracy przy komputerze. 
Z wydajnością jest dobrze, naprawdę długo się trzyma. Jednak jestem na nie.




Drugim cackiem, które jest kompletną nowością w mojej torebce jest Pomadka Ochronna od Oeparol. Firmę znam już kilka lat, przyjmowałam kiedyś Olej z wiesiołka produkowany właśnie przez nich (dobrze wspominam ten okres :) ). 
Pomadka zamknięta jest w uroczym minimalistycznym opakowanku, jest przezroczysta i pachnie świeżo (ja wyczuwam zielone jabłuszko). 

Po 'niewypale' Mythosa nałożenie tego produktu na usta przyniosło ulgę. Po kilku dniach pożegnałam się z pieczeniem i krótkotrwałym nawilżeniem. Usta nabrały koloru i miękkości. 
Opearol nie lepi się, powoli wchłania się w usta i pozostawia na nich delikatnie wyczuwalną osłonkę (to zapewne sprawka parafiny). Częstotliwość nakładania to jakieś 1,5h, z czasem coraz rzadziej. Usta wróciły do swojej poprzedniej kondycji. Mimo to, po skończeniu tych dwóch balsamów, wracam do Carmexa - ten zdecydowanie działał u mnie cuda.
Za kosmetyk zapłaciłam w aptece około 8-9zł. Wydajność w sumie średnia, być może przez częstotliwość nakładania. 

Jeżeli kiedyś będzie Was kusiło zakupienie nowego balsamu do ust, a przed Wami pojawią się te dwie pozycje to zdecydowanie polecam Ochronę z Oeparolem. 

A czym Wy pielęgnujecie usta jesienią i zimą?
Buziaki,
Agata.

18 komentarzy:

  1. o jeeeeeeeeej, mega przepłaciłaś, w biedornce oeparol jest za 2,99 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz? to chyba jednak sobie dokupię :D

      Usuń
  2. A mnie ten Oeparol nie zachwyca wcale. Lepszy niż nic, ale działa gorzej niż czysty olej albo masełko shea.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak miło, że nie jestem sama :) Super, że też jesteś z Zamościa!! :)
    Obserwuję , bo ciekawy blog :)
    Zapraszam częściej do siebie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam tą pomadkę mythos. i lubiłam ją.

    OdpowiedzUsuń
  5. oeparolu nigdy nie mialam :) zapraszam na rozdanie http://madziakowo.blogspot.com/2013/11/rozdanie-wygraj-zel-wybielajacy-zeby.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Odkąd odkryłam balsam do ust medic L'biotica nic innego nie potrzebuję. Pozdrawiam. Mirka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam Oeparol,ale nie pamiętam już jak działał:) ja ciągle zmieniam balsamy do ust nie jestem wierna żadnemu z nich:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja właśnie przedwczoraj otworzyłam swojego pierwszego carmexa i strasznie się zawiodłam, bo nie dość, że śmierdzi kamforą, piecze w usta, to jeszcze je bieli i w ogóle nie nawilża:( nie wiem, czy dam radę go wykończyć;)

    poprzednim moim balsamem był wygrany na blogu lilinaturalna soapylove i był cudowny, a zapach wanilii - bajka! niestety chyba nigdzie nie można ich już kupić:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Oeparl stosuje ;d ale krem do twarzy. a na usta co roku cos nowego testuje chociaz najbardziej nawilzal mi usta camrex :)

    OdpowiedzUsuń
  10. musze kiedyś oeparol spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojojoj muszę zainwestować w jakiś balsam do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oeparol mam i lubię bardzo mam również krem do twarzy i jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oeparolu nidgy nie próbowałam niestety :)
    u mnie teraz jest Mikołajkowy konkurs ze świetną nagrodą - może się skusisz :)

    http://mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2013/12/10000-rozdaniekonkurs-nr2.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam ani jednej z nich, ale skoro u Ciebie sprawdził się Oeparol to nie widzę sensu kupowania tamtego bubelka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię balsam do ust Oeparol. Sprawdza się bardzo dobrze, świetnie nawilża usta.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to miłe, że doceniasz moją pracę.

LinkWithin

.linkwithin_inner { margin: 0 auto !important; } Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...